ZIELONA GÓRA:

W przedwojennej Zielonej Górze restauracje były na każdą kieszeń

– Za 25-30 fenigów dostawało się taki talerz, że można było tego nie przejeść – mówi dr Grzegorz Biszczanik o kulturze stołowania się w przedwojennej Zielonej Górze. Więcej na ten temat opowie dziś (20.09) w Muzeum Ziemi Lubuskiej.

Regionalista, znawca i pasjonat dziejów Zielonej Góry, a także kolekcjoner pocztówek związanych głównie z naszym miastem wygłosi wykład pt. „Życie towarzyskie w przedwojennych zielonogórskich kawiarniach i restauracjach”.

Były restauracje wykwintne, gdzie można było zjeść prosiaka czy inne frykasy. Popularna była najzwyczajniejsza kiełbasa z kapustką, kaszanka. Dużą popularnością cieszył się też śledź zawijany w boczku.dr Grzegorz Biszczanik

Restauracje były dostępne dla każdego. Przedwojenni zielonogórzanie nie gościli się tylko z okazji uroczystości, ale często spędzali tam większość swojego wolnego czasu.

Zaczynał i kończył dzień w restauracji. (…) Szedł na śniadanie, gdzie jadł np. jajecznicę i chleb z masłem. Najedzony szedł do pracy. Gdy kończył pracę szedł na obiad do najbliższej restauracji. Prosił np. o babkę ziemniaczaną ze skwarkami. Popijał piwem. Następnie jadł np. deser w postaci świeżej ciepłej konfitury. Potem szedł do innego lokalu, gdzie grał w kręgle. Dalej szedł pograć np. w karty. (…) Kończyło się to na potańcówce w jeszcze innym lokalu.dr Grzegorz Biszczanik

Więcej o życiu przedwojennych mieszkańców miasta posłuchacie od 14:30 w Muzeum Ziemi Lubuskiej. Dr Grzegorz Biszczanik przygotował także pokaz pocztówek ze swojego zbioru. Cała rozmowa z regionalistą do wysłuchania poniżej.

Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl+Enter.

SKOMENTUJ ARTYKUŁ

Tagi
Zobacz więcej
Back to top button
Close
X

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: