ZIELONA GÓRA:

Zielonogórzanie chcą zmian w Domu Kombatanta. Zorganizowali pikietę

Mieszkańcy miasta, w tym również społecznicy i radni, zebrali się wczoraj przed Domem Kombatanta. Spotkali się, by okazać wsparcie seniorom, którzy przebywają w tej placówce. Domagali się również zmian w funkcjonowaniu instytucji.

Zielonogórzanie zareagowali w ten sposób na informacje o zaniedbaniach w opiece nad pensjonariuszami. Dotarły do nich również sygnały, że mieszkańcy Domu Kombatanta nie mają kontaktu z członkami swoich rodzin.

Dzisiaj, w dobie pandemii, czasem trudno rozstrzygnąć, co jest wynikiem tego, że ktoś coś zaniedbał, a co jest wynikiem obostrzeń. Może warto byłoby na pierwszy ogień przyjrzeć się temu, czy nie dałoby się jakoś usprawnić, uczłowieczyć tych przepisów, które przeszkadzają w kontaktach z podopiecznymi tego domu.

Uczestnicy pikiety przynieśli również dary dla pensjonariuszy. Nie mogli ich jednak wnieść na teren placówki.

Ludzie przynieśli różne rzeczy – owoce, słodycze. Okazuje się, że zarządzeniem pana dyrektora nie można tego wziąć, bo nie jest podpisane nazwiskiem, dla którego to mieszkańca. Dla mnie to jest jakiś kolejny absurd. Pan ochroniarz mówi, że on tego nie weźmie, bo nie jest podpisane. To co, mamy to wyrzucić?

Ostatecznie kilka osób weszło za bramę ośrodka i tam pozostawiło paczki. Wtedy do zebranych wyszła Jadwiga Smołka, przewodnicząca rady mieszkańców Domu Kombatanta. Przedstawiła oświadczenie o sytuacji w placówce.

W tym domu nie dzieje się nic złego. Nikt nikogo nie morduje, nikt nikogo nie głodzi. Proszę państwa, jest nas tu prawie 200 mieszkańców. Mamy prawidłową opiekę. Jedyny, drastyczny przypadek, który jest opisywany, to akurat nie nasza sprawa, bo nie jesteśmy przy pielęgniarkach. Jest to sprawa w prokuraturze, niech prokuratura to wyjaśnia. Ale my, mieszkańcy, mamy odpowiednią opiekę.

Zielonogórska prokuratura od lipca bada sprawę pensjonariuszy, którzy zmarli w ośrodku. Istnieją podejrzenia, że do ich śmierci przyczynił się brak pomocy medycznej – nie otrzymali jej na czas.

Mieszkańcy, którzy brali udział w pikiecie przed Domem Kombatanta, zapowiedzieli, że będą jeszcze działać na rzecz poprawy losów seniorów. Oczekują odpowiedzi na pytania, jak funkcjonuje ośrodek – przede wszystkim, ilu pracowników opiekuje się pensjonariuszami. – Główne źródło nieszczęścia w tej placówce najpewniej polega na złym zarządzaniu oraz na tym, że to złe zarządzanie spotyka się ze szczupłością kadry. Przyczyny tego, że pracowników jest za mało, mogą być bardzo różne – mówi Tatiana Sawicka.

Personel Domu Kombatanta mogliby wesprzeć wolontariusze – uważa Alina Rapacz, mieszkanka, która również była na miejscu pikiety. – Wydaje mi się, że wolontariat czy jakieś praktyki są jak najbardziej wskazane. Sytuacja osób, które nie mogą wyjść za próg swojego pokoju i są uwięzione, jest tragiczna. I tutaj jest ta pomoc potrzebna – twierdzi zielonogórzanka.

Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl+Enter.

Zobacz więcej
Back to top button
X

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: