ROZMOWA NA 96 FM:

Blogerskim okiem o lubuskich stolicach. Bagiński: „konflikt zaczął się w 1992 roku”

Te wojny wyrządziły bardzo dużo szkód, nawet takich namacalnych – to ocena zielonogórsko-gorzowskiej rywalizacji dokonana przez Roberta Bagińskiego. Twórca bloga „Nad Wartą” w rozmowie z Tomaszem Misiakiem przyjrzał się antagonizmom z perspektywy najważniejszych wydarzeń i instytucji w Lubuskiem.

Bagiński uważa, że ich początek sięga czasów sprzed utworzenia województwa.

– Ja myślę, że w ogóle geneza tych konfliktów gorzowsko-zielonogórskich ma oczywiście swoje lata jeszcze w czasach PRL-u. Natomiast już w nowożytnej historii politycznej rozpoczęło się od przeniesienia siedziby biskupa. W 1992 roku, kiedy przeniesiono ją z Gorzowa do Zielonej Góry i zmieniono nazwę na diecezję zielonogórsko-gorzowską, w Gorzowie stworzyło się środowisko bardzo niezadowolone z tego powodu. To środowisko późniejszego AWS-u, skupione wokół Kazimierza Marcinkiewicza, dzisiejszej poseł Elżbiety Rafalskiej. Dzisiaj ci ludzie są w Prawie i Sprawiedliwości. Wielu działaczy pamięta tamte czasy.

Gość Rozmowy na 96 FM twierdzi także, że spory związane z województwem odzwierciedlają konflikty między lokalnymi politykami. Wyjaśnia to na przykładzie regionalnej administracji, m.in. Izby Skarbowej:

– Tarcia na linii poseł Ast-poseł Rafalska są istotne. Każdy ma do ugrania coś dla siebie, każdy przed swoim elektoratem chce pokazać, że dba o niego. Natomiast brakuje takiego myślenia w kategoriach państwa w województwie lubuskim. Te instytucje zakrzepły. Nawet gdyby chcieć je przenosić, należy zadać sobie pytanie, czy znajdzie się tylu fachowców w Gorzowie. Teraz także jest udawanie przez polityków zielonogórskich, że oni coś załatwili. Problemem państwa na prowincji jest też załatwiactwo.

Całość rozmowy z Robertem Bagińskim znajdziecie poniżej.

Rozmowa na 96 FM – Robert Bagiński

Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl+Enter.

Zobacz więcej
Back to top button
0:00
0:00
X

Zgłoszenie błędu w tekście

Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: