ZIELONA GÓRA:

Restauracja na Wzgórzu Augusta [Nieznana Zielona Góra]

Przy dzisiejszej ul. Kilińskiego, na dawnym Wzgórzu Augusta, dziś popularnie zwanym Olimpem, kiedyś znajdowała się jedna z najpiękniej położonych restauracji Grünbergu – Augusthöhe. Przypominała pałacyk, a jej początki sięgały 1825 r.

Nazwę wzgórza zawdzięczamy Augustowi Siegismundowi Försterowi, który zachorował na tyfus. Aby wyzdrowieć, wybudował letni domek za miastem. Niestety zmarł 1 lipca 1825 r. w wieku 28 lat, a od tamtego czasu wzniesienie oraz pobliską drogę zaczęto nazywać jego imieniem.

Do 1874 r. wzgórze należało do rodziny Försterów. Ci jednak zbankrutowali, ich cały majątek został zlicytowany, a wzgórze zostało kupione przez mistrza tkackiego Gustava Götze.

W 1891 r., w Zielone Świątki, otwarto restaurację. Do budynku pierwotnie znajdującego się na wzgórzu został dobudowany balkon z tarasem widokowym. W lutym 1892 r. właściciel wystąpił do policji budowlanej z wnioskiem o rozbudowę restauracji. Do wniosku dołączono plany rozbudowy polegające na dobudowie dwóch skrzydeł na planie kwadratów. Planowano poszerzenie schodów, a goście wchodzący do budynku mogli skręcić, po wejściu, do sali restauracyjnej lub do pokoi gościnnych i kuchni.

Policja budowlana projekt zatwierdziła i został on zrealizowany. To właśnie taki widok restauracji był ukazywany na wielu widokówkach. Restauracja to jedno, ale bardzo charakterystyczny był także ogród przy lokalu. Był tam pawilon letni, wśród zieleni znajdowały się figury, fontanny oraz otwarta rotunda. Przy pawilonie znajdował się kącik zakochanych z figurą Liczyrzepy trzymającego w ręce jemiołę, który dodatkowo otoczony był różami.

W samej restauracji, na samej górze tarasowej wieżyczki znajdowało się małe obserwatorium astronomiczne, a z tarasu można było oglądać przepiękną panoramę miasta, którą przez ponad pół wieku podziwiali odwiedzający restaurację goście.

Restaurację reklamowano na wielu zielonogórskich pocztówkach oraz w prasie. To był crème de la crème wśród ówczesnych lokali gastronomicznych miasta. Restauracja najwyższej klasy! W menu oferowano bogaty wybór win, najlepsze piwa, w tym te z miejscowego browaru jak i z najlepszego niemieckiego browaru Löwenbrau.

Zamawiając kawę zawsze otrzymywało się świeżo upieczone ciasto. Najlepsze mięsiwa można było spożyć “tylko u nas”.

Rodzina Götze bardzo dużo inwestowała w lokal. W 1907 r. została dobudowana acetylenownia, dzięki której lokal zyskał oświetlenie karbidowe. W 1910 r. planowano oświetlenie, za pomocą agregatu prądotwórczego, wybudowanego tam… drewnianego toru saneczkowego o długości 200 m.

Niestety tor był zbudowany bez wymaganych pozwoleń, użytkowany sprzęt i planowane rozwiązania nie spełniały wymagań bezpieczeństwa. Götze pomimo wielu próśb i pism nie uzyskał zgody na oświetlenie i użytkowanie toru saneczkowego…

Kolejne inwestycje zostały przeprowadzone w latach 1912-13, kiedy dobudowano sale widowiskową z drewnianą sceną, garaż, a w piwnicy sześć pomieszczeń do leżakowania win. Dzięki tej rozbudowie restauracja powiększyła się dwukrotnie.

Restauracja przez okres swojego istnienia przechodziła w ręce różnych właścicieli. W 1924 r. należała do Bertholda Wernera, a w 1934 r. do Ernsta Hoffmana, a następnie Paula Stiera. Ten ostatni stworzył z restauracji lokal dancingowy!

Restauracja miała własną kapelę. Organizowano w niej bale maskowe, koncerty, a nawet… zawody strzeleckie!

Budynek restauracji można było znaleźć na każdym planie miasta, wydanym do 1945 r. Widniał on jeszcze na polskim planie z końca 1945 r.

Po wojnie budynek był nieużytkowany. Restauracja spłonęła na początku lat 50. XX wieku w niewyjaśnionych okolicznościach. Kiedy to się stało budynek rozebrano. Na przełomie lat 60. i 70. XX wieku można jeszcze było wejść do piwnic, widocznych od strony dzisiejszych garaży. Po wejściu można było zobaczyć resztki ścian, stropów oraz zawalone schody. Następnie budynek zrównano z ziemią, a piwnice zasypano. Do dziś po dawnej restauracji została fontanna oraz pozostałości krawężników i schodów prowadzących do ogrodów, których było kilka.

 

Tekst i materiał ikonograficzny:
dr Grzegorz Biszczanik – historyk, filokartysta, znawca dziejów Zielonej Góry. 

 

Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl+Enter.

Tagi
Zobacz więcej

Powiązane artykuły

Close
Close
X

Spelling error report

The following text will be sent to our editors:

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close