HOTZIELONA GÓRA:

Zielona Góra walczy z ćmą. Szkodnik niszczy miejskie bukszpany [WIDEO]

Trwa walka o zielonogórskie bukszpany. Krzewy są zjadane przez ćmy, a dokładniej przez ich gąsienice. Szkodnik ten jest na tyle niebezpieczny i podstępny, że nie udało się uratować kilku bukszpanów na Placu Bohaterów. Teraz miejscy ogrodnicy walczą o krzewy w Parku Sowińskiego.

Pierwsze problemy z żerowaniem szkodnika pojawiły się w Zielonej Górze dwa lata temu. I od wtedy też trwa walka. Nierówna, bo jak mówi Agnieszka Kochańska – miejska architekt zieleni – to larwa ćmy bukszpanowej może w zaledwie dwa tygodnie skonsumować wszystkie krzewy. W parku lub przydomowym ogrodzie.

Podejmowaliśmy środki ochrony już od wiosny, stosując pułapki feromonowe. Wyłapują one męskie osobniki ćmy. A dzięki temu ograniczyć ich populacje. Musimy też co jakiś czas stosować opryski. 

Walki nie ułatwia też fakt, że bukszpanowy szkodnik jest praktycznie niewidoczny, bo ma maskujące barwy. Samo zaś podjadanie krzewu zaczyna się od jego środka. Co zatem zrobić jak już zauważymy, że nasze bukszpany zaatakowała ćma?

Jest wiele ogólnodostępnych środków, używanych przez działkowców i amatorów. Najważniejszy jest jednak ciągły monitoring krzewów. Przynajmniej raz w tygodniu przeglądajmy krzewy, czy nie ma śladu szkodników. Możemy zareagować wtedy opryskiem.

Skorzystać można też z pułapek feromonowych. Najskuteczniejszym sposobem na pozbycie się ćmy byłoby całkowite zrezygnowanie z bukszpanów na miejskich terenach zielonych. Zastąpiłyby je inne krzewy i rośliny ozdobne, nie wymagające aż takiego monitoringu oraz nakładów finansowych ze strony miasta.

Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl+Enter.

Zobacz więcej
Back to top button
0:00
0:00
X

Zgłoszenie błędu w tekście

Zaznaczony tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: