ZIELONA GÓRA:

Nieczytelny, mało zachęcający? Na plakat winobraniowy spójrz z dystansem!

Czym jest op-art i co ma wspólnego z tegorocznym winobraniowym plakatem? Dlaczego skłania do zastanowienia się i wytężenia wzroku? Na te pytania odpowiadamy razem z członkinią jury konkursu na artystyczną wizję Winobrania – Anną Zawadzką-Dziudą.

Zwycięski plakat winobraniowy, autorstwa Joanny Kaucz z Wrocławia, wzbudził niemałe emocje. Wielu widzów uznało, że jest nieczytelny. Można jednak uznać, że w tym szaleństwie jest metoda. Napis „Winobranie” jest rzeczywiście mało widoczny, a to dzięki zastosowaniu konwencji op-art.

Op-art to inaczej wizualizm. Jest to kierunek w sztuce, modzie, grafice, sztuce użytkowej, malarstwie. Głównym zadaniem op-artu jest oddziaływanie na oko widza. Twórcy op-artu starają się wciągać widza w grę złudzeń. Różne układy geometryczne, kombinacje linii, form, dają złudzenia optyczne, efekt drgania, efekty fakturalne, świetlne. Op-art z powodu swojej matematycznej natury często jest tworzony przy pomocy komputera.Anna Zawadzka-Dziuda

Celem prac jest więc dezorientacja naszego wzroku. Na tym polega zaskoczenie widza. Również w artystycznym plakacie Winobrania, który – jak się okazuje – trzeba oglądać z większej odległości.

Ludzie, którzy pytają mnie o ten plakat, wyciągają fajne wnioski. Mówią: o, faktycznie, z autobusu był czytelny, widziałem z jakiejś odległości. Więc te drgania wprawiają nas w konsternację, o co chodzi. Ale jeżeli przystaniemy i poświęcimy chwilę, żeby odczytać ten plakat w jego artystycznej formie, to jak najbardziej jest tam coś bardzo ciekawego i coś innego.Anna Zawadzka-Dziuda

Czy zastosowanie op-artu było udanym pomysłem? To możemy sprawdzić na własne oczy w sobotę, 7 września po godzinie 14:00 w galerii Pro Arte na deptaku. Wtedy oprócz zwycięskiej pracy zostanie pokazanych 35 innych plakatów.

Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl+Enter.

SKOMENTUJ ARTYKUŁ

Tagi
Zobacz więcej
Back to top button
Close
X

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: