Home / Sport / Żużel / „Rozliczenie” Stelmet Falubazu
Logo Stelmet Falubaz (fot. Falubaz)

„Rozliczenie” Stelmet Falubazu

Aby jednak dotrzeć na Ekstraligowy szczyt, żużlowcy z Grodu Bachusa musieli pokonać wiele trudności i rozmaitych przeciwności. Inauguracyjne starcie w Gnieźnie wlało wiele optymizmu w nasze serca – na początek „z wysokiego C”, łatwa wygrana 60:30. Kolejne mecze sprawiły jednak, że nie myślano już tak pozytywnie. Nadspodziewanie wysoko poprzeczkę w Zielonej Górze zawiesiły drużyny z kujawsko-pomorskiego. Z bydgoską polonią udało się jednak wygrać po zaciętym boju, polegliśmy niestety natomiast z „Aniołami”. Porażka ta bolała szczególnie, bowiem do wygranej brakowało naprawdę niewiele. Nad Zieloną Górą zaczęły gromadzić się ciemne chmury. Nadszedł czas na wyjazd do Wrocławia, gdzie nawet faworyci zdążyli już pogubić punkty. W spotkaniu kontrolowanym cały czas przez gości, ostatecznie padł gorzko smakujący zielonogórzanom remis. Do tego czasu wyborną formą popisywali się Hampel i Dudek, nieco błądzili Jonsson i Protasiewicz, a druga linia była zupełnie nieprzewidywalna.

Z dużym respektem podchodzono zatem do pojedynku z zawsze groźną Unią Leszno. Przed własną publicznością udało się jednak wygrać nadspodziewanie łatwo (58:32), a „AJ” popisał się czystym kompletem punktów. Stelmet Falubaz poczuł się zatem trochę pewniej przed wyjazdowym meczem w Gorzowie. Derby rządzą się jednak swoimi sprawami i spotkał nas tam zimny prysznic w postaci porażki 40:50 po dość słabym spotkaniu. Sinusoidalnej formy zawodników z Winnego Grodu był ciąg dalszy. Pewna wygrana z tarnowskimi „Jaskółkami” 54:36 pozwalała liczyć na przynajmniej bonus. Jednak osłabiona brakiem Jonssona drużyna trenera Dobruckiego poległa w mieście generała Bema tracąc nawet bonus. Niewiele zabrakło do zdobycia owego punkciku bonusowego w drugiej odsłonie Derbów. Starcie zakończyło się takim samym rezultatem jak w Gorzowie – 50:40, bowiem Stelmet Falubaz pojechał delikatnie poniżej oczekiwań, a Stal nieoczekiwanie rozkręcała się z meczu na mecz. Następnie przyszła kolej na wyjazd do Leszna i wszyscy drżeli o wynik. Doskonale wykorzystano jednak zastępstwo zawodnika i wywieźliśmy ze „Smoczyka” remis, na który jednak trzeba było ciężko zapracować dopiero w biegach nominowanych. I, jakby nie patrzeć, od owego nierozstrzygniętego wyniku… Myszka Miki nie przegrała już meczu. Krocząc od zwycięstwa do zwycięstwa, Stelmet Falubaz zostawił w pokonanym polu między innymi rzeszowską Stal (dwukrotnie), częstochowskiego Włókniarza (także dwukrotnie) a nawet Gród Kopernika (wygraliśmy tam jako jedyni!). Finiszem takiego obrotu spraw jest fotel lidera po rundzie zasadniczej. W półfinale Drużynowych Mistrzostw Polski czeka już Unia Tarnów.

Zapytaliśmy trenera Dobruckiego, jak podsumowałby przebyte spotkania. Szkoleniowiec podkreślił jednak, że na szersze oceny przyjdzie jeszcze czas:

Rafał Dobrucki (trener Stelmetu Falubazu Zielona Góra)

Porozmawialiśmy też z Kapitanem, który opowiedział nam o sezonie zasadniczym:

Piotr Protasiewicz (kapitan Stelmetu Falubazu Zielona Góra)

Autor: Marcin Pakulski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close