Home / Sport / Piłka Nożna / Młodzież musi się wyszaleć
(fot. www.sxc.hu)

Młodzież musi się wyszaleć

Ostatni tydzień w obozie lechitów nie należał do monotonnych. O tym, że klub na gwałt potrzebuję pieniędzy to było wiadomo od dawna, Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, finanse doprowadziły do nieporozumień. Pozbyto się Czesława Fiedorowicza, bo sugerował piłkarzom, aby pogodzili się z grą za darmo. Sporo było pobocznych niedopowiedzeń. W kuluarach mówiło się, że piłkarze też nie godzą się z obecną sytuacją, trener Jarosław Miś nieoficjalnie dawał sygnały, że praca w czynie społecznym go męczy. W tej parszywej sytuacji Lechia UKP przystąpiła do meczu ostatniej kolejki rundy jesiennej z Jarotą Jarocin.

Fani spodziewali się trzech punktów, w najgorszym przypadku remisu (na 7 meczów na Sulechowskiej aż 5 zakończyło się podziałem punktów), Obronę zielonogórzan miał straszyć Smektała, lider klasyfikacji strzelców II ligi, gr. zachodniej. W Lechii do gry wrócili Wojtysiak, Górecki i Kojder. Dodatkowo, na ławce zielonogórzan usiadło siedmiu rezerwowych. Co jest standardem w innych klubach, dla Lechii UKP to rzadkość.

Cios za cios

W mecz lepiej weszli gospodarze. Starał się Świtaj, pokazywał się Jeremicz. Gola strzelili jednak piłkarze Jaroty. W 15. minucie Maciej Piątek przyjmuję piłkę w polu karnym, z dziecinną łatwością kładzie na ziemi Jasińskiego i spokojnie trafia do siatki. Pierwszy strzał – pierwszy gol. Takie sytuacje nie powinny mieć miejsca. Lechia oddała cios dwie minuty później. Szarżującego w polu karnym Kojdera powalił Czabawski. Sędzia asystent od razu zasygnalizował przerwanie gry i po uzgodnieniu z głównym wyrok był jeden. Karny dla Lechii! Z jedenastu metrów spróbował Jeremicz. Piłka po rękach bramkarza Dutkiewicza wpadła do siatki.

Nie minęły trzy minuty, a uczniacka obrona lechitów znowu zaspała w polu karnym. Tym razem strzałem głową popisał się Nigeryjczyk Sanni. Kibicom wydawało się, ze kolejne bramki dla ekipy z Wielkopolski to kwestia kilku minut. Młodzieżowa obrona Lechii myliła się na potęgę, a Jarota sprawnie, kilkoma podaniami, przedostawała się w pole karne rywali. Bez skutku. – Dyspozycja dnia nie była dziś u nas najlepsza – narzekał na defensywę po meczu trener gości, Czesław Owczarek. We znaki obrońcom dali się Kojder i Świtaj. Ten pierwszy w 28. minucie dał pierwsze ostrzeżenie. Po jego pięknym strzale sprzed szesnastki lepszy jeszcze był bramkarz. Jednak pięć minut później, pozornie chaotyczna wymiana podań przez lechitów uśpiła obronę rywali. Piłkę dostał Świtaj i mając przed sobą kilku rywali zdecydował się na strzał. Futbolówka minęła bezradnego Dutkiewicza i odbijając się od słupka wpadła do bramki.

Absolutny junior Figiel bohaterem Lechii

Po tym golu Lechia wróciła do defensywy, a tam rywale grali głównie lewym skrzydłem i  niemiłosiernie ogrywali prawego obrońcę zielonogórzan, Pawliczaka. Przed przerwą, ponownie strzelał Sanni, ale nie trafił do siatki. Piętnaście minut odpoczynku lepiej spożytkowali lechici, bo żwawiej zaczęli drugą połowę. W 55. minucie z kilku metrów główkuję Kojder, ale wysoko nad bramką. Po prawej stronie dwukrotnie zaszarżował Pawliczak. Jarota Jarocin nie błyszczała. Wprawdzie, dalej kilkoma podaniami zdobywała pole karne Lechii, ale tam poprawnie spisywali się Jasiński i Twarowski. Gdy nieliczni kibice pogodzili się już z kolejnym podziałem punktów na Sulechowskiej, wtedy Lechia zadała ostatni cios. A nawet dwa.

Najpierw w 85. minucie z prawego kornera piłkę wrzucił Świtaj. Tam najsprytniejszy był junior, Rafał Figiel. Niewysoki siedemnastolatek zachował się jak rasowy strzelec i zdobył bramkę głową. Większość drużyn zadowoliłaby się takim wynikiem. Lechia UKP strzeliła jednak jeszcze raz. Tuż przed końcowym gwizdkiem Piskorski uwolnił się z pułapki ofsajdowej i pognał na bramkę Dutkiewicza. Wyłożył piłkę dla pędzącego Maślenika, a ten walnął pod poprzeczkę. Takiego szału radości na boisku przy Sulechowskiej nie było dawno. Po chwili sędzia zagwizdał po raz ostatni, a nieliczni kibice długo dziękowali piłkarzom za widowisko.

Lechia UKP Zielona Góra – Jarota Jarocin 4:2 (2:2)

Jeremicz 18.(k), Świtaj 35., Figiel 85,, Maślenik 90. – Piątek 15., Sanni 20.

Lechia UKP: Twarowski – Pawliczak, Jasiński, Wojtysiak, Topolski, Głowania (Z: 65. Piskorski), Górecki (Z: 83. Maślenik), Figiel, Świtaj, Jeremicz (Z: 75. Duchnowski), Kojder.
Jarota: Dutkiewicz – Kosiński, Garbarek, Czabański, Grzegorzewicz (Z: 66. Pawlaczyk), Pacyński (Z: 82. Kryś), Idzikowski, Sanni, Sowiński, Smektała, Piątek (Z: 64. Stefaniak).

 

 

Żółte kartki: Wojtysiak, Figiel

Lechia UKP- Jarota Jarocin

17(7) strzały 9(7)
7(4) strzały celne 4(3)
1(1) spalone 1(1)
8(3) rzuty rożne 3(3)
12(6) faule 13(7)
2(0)żółte kartki 0
0 czerwone kartki 0

W nawiasach statystyki do przerwy Autor: Kamil Kwaśniak, Kamil Kolański

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close