niedziela , 11 Grudzień 2016
Home / Kultura / Muzyka / Zaczarowali Lubuski Teatr
Beltaine (fot. www.forum.beltaine.pl)

Zaczarowali Lubuski Teatr

Koncert zespołu Beltaine zapowiadaliśmy jako wydarzenie niezwykłe. Niektórzy mogli nawet odnieść wrażenie, że niektórzy reporterzy radiowi, w tym ja, chcą innych na siłę przekonać do tego bandu. Nic bardziej mylnego. Muzycy nie tylko zamienili Lubuski Teatr w zieloną krainę pełną irlandzkich melodii, ale też pozwolili zapomnieć na chwilę o realnym świecie.

Koncert rozpoczął się chwilę po godzinie 19. Jako wielki entuzjasta muzyki celtyckiej czekałem pierwsze brzmienia z wielką niecierpliwością. Miałem już okazje oglądać Beltaine dwukrotnie w Piwnicy Artystycznej Kawon i raz podczas Festwialu Muzyki Celtyckiej Zamek w Będzinie. Jednak żaden z tych występów nie mógł się równać temu, co muzycy zaprezentowali tym razem. Dreszczyku emocji dodawał fakt, że podczas koncertu miały wybrzmieć premierowe utwory, które znajdą się na najnowszej płycie. Ta z kolei ma zostać wydana jesienią 2014 roku.

Trudno opisywać to widowisko utwór po utworze. Można jednak wyróżnić kilka elementów, które składały się na fantastyczny klimat. Wiele utworów okraszone było tańcem prezentowanym przez Glendalough. Cztery urocze dziewczyny i dwóch młodzieńców, którzy potrafili rozpalić do czerwoności zgormadzone w sali kobiety. Stepowanie i układy irlandzkiego tańca osiągające zawrotne tempo, sprawiły, że widownia nie szczędziła braw po każdym utworze. Do tego każda przerwa między kolejnymi kompozycjami wypełniona była sprawną konferansjerką Grzegorza Chudego. Wokalista i operator instrumentów takich jak akordeon, whistle, bansuri, czy bombarda, potrafił rozbawić każdą wstawką. Tak oto dowiedzieliśmy się skąd wywodzi się taniec irlandzki, czy też jak Irlandczycy obchodzą Dzień św. Patryka z przymrużeniem oka.

Kawałki grane z wykorzystaniem przeróżnych instrumentów pozwalały zatopić się w świecie relaksu. Orientalizm instrumentów mógł przyprawić niektórych o zawroty głowy. Tabla, darabuka, djembe, cajon, bodrhan, czy chociażby bouzouki mogą nam zupełnie nic nie mówić. Jednak wszystkie razem brzmią fenomenalnie.

Prawdziwa muzyczna uczta trwała około godziny i 40 minut. Po zakończonym widowisku na usta cisnęło się tylko jedno: chcemy więcej.

 

Autor: Wojciech Góralski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close