Home / Informacje / Polska i Świat / Bezdomni w wielkim mieście [felieton]
Rynek w Zielonej Górze (fot. Mohylek / Wikimedia Commons)

Bezdomni w wielkim mieście [felieton]

Przepraszam, zbieram na coś do jedzenia. Da pan jakieś drobne? – pyta mężczyzna w przybrudzonym ubraniu i nieświeżym wyglądzie. Ma podbite oko, rozklejone adidasy i plastikową torbę wypchaną różnymi zdobyczami. Patrzy przekrwionymi oczami, w których brak godności i radości z życia. Jeszcze zanim uzyskał odpowiedź, wyciąga zabrudzoną dłoń, na której drobiny piasku, pleśni i błota wrosły w rany.

Czy pójść linią najmniejszego oporu dając dwa złote, czy potraktować go jak człowieka, który znalazł się na życiowym zakręcie? Jak mówi w wywiadzie dla „Świata Problemów” Marek Jaździkowski, psycholog i terapeuta osób bezdomnych, choć w ludzkiej świadomości osoby żyjące na ulicy są spychane do najniższego szczebla społecznego, to bezdomny bezdomnemu jest nie równy, bo każdy z innego powodu znalazł się w takiej sytuacji.

■ Bezdomnego zaprosiłem na obiad

Zapraszam na obiad – odparłem, a mężczyzna patrzy ze zdziwieniem i niepewnością. Po chwili namysłu zgadza się, ale sam wskazuje miejsce, gdzie można tanio i dobrze zjeść.

Okazuje się, że pan Henio, dla znajomych z dworca: Pcheła, jest technikiem mechaniki, ma pięćdziesiąt sześć lat, a od jedenastu nie ma stałego dachu nad głową. Ulica jest jego domem, bo trochę pił, trochę kradł, z kobietami się nie układało, a rodzice zmarli. Ale na rocznicę śmierci zawsze wraca na ich grób i kupuje znicz. Kiedy jest naprawdę ciężko, czyli kiedy doskwiera mróz albo zostanie pobity czy też pogryziony przez szczury, korzysta z noclegowni Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta. Organizacja ta działa w całej Polsce wydając posiłki, odzież oraz udzielając noclegu. Pan Henio nie przywiązuje się jednak do miejsc.

Jak wynika z diagnoz z 2010 roku Departamentu Pomocy i Integracji Społecznej, w Polsce jest 625 placówek, które łącznie oferują 22 529 miejsc noclegowych dla osób bezdomnych. Ponadto takie osoby mogą skorzystać z terapeutów, którzy przywracają wiarę w siebie, pomagają znaleźć pracę i ponownie odtworzyć prawidłowo funkcjonując system wartości.

■ Gdy Pan Henio zdobędzie więcej gotówki…

Pan Henio je szybko zupę, ale nadal jest zdziwiony, że nie dostał gotówki. W dużym mieście nie problem zebrać kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt złotych dziennie. Dając pieniądze pogłębiamy często nałóg bezdomności, który jeszcze bardziej wyklucza społecznie. Pieniądz staje się dla ludzi z ulicy rzeczą, którą można dostać, a nie jest owocem pracy. Ilość osób pozbawionych dachu nad głową stale się zmienia. Coraz częściej muszą oni toczyć walkę z nielegalnymi imigrantami o miejsca, w których jest największe natężenie ruchu. Najwięcej są w stanie „wyprosić” kobiety z dziećmi i starcy. Gdy pan Henio zdobędzie więcej gotówki, kupuje najtańszy bilet i przesypia dzień w pozycji siedzącej na dworcu. Pod koniec dnia zwraca bilet odzyskując część kwoty. Choć ma sprawne obie ręce, nie czuje się na siłach, by powrócić do normalnego świata. W taki sposób człowiek człowiekowi może wyrządzić największą krzywdę. Zamiast dawać drobne i udawać, że problem nas nie dotyczy, w ogólnopolskim dniu ludzi bezdomnych (14-go kwietnia) pokierujmy ich do instytucji, które przywrócą ich społeczeństwu.

Pod warstwą zniszczonej odzieży, brudu i potu bije przecież ludzkie serce, które możemy wypełnić wiarą i nadzieją.

Autor: Paweł J. Sochacki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close