Home / Sport / Żużel / Z ukrycia (4): brzydkie krawaciarstwo
fot. mat. prasowe
Krawat to nie tylko elegancka część garderoby, także wyraźny symbol (fot. mat. prasowe)

Z ukrycia (4): brzydkie krawaciarstwo

Głównym bodźcem do zredagowania tego felietonu jest sprawa Darcy'ego Warda. Owszem, ani mi on brat, ani swat, a i pewna grupa zielonogórzan za nim nie przepada (lekko mówiąc) ale to, co on musiał przechodzić, woła o pomstę do nieba. Pamiętamy sierpniowy incydent – przed GP Łotwy u Australijczyka stwierdzono obecność alkoholu w wydychanym powietrzu. Naturalnie do turnieju go nie dopuszczono, zawieszono go na… no właśnie. Czas nieokreślony? To kpina.

Chociaż Warda przesłuchano na koniec stycznia, to w sumie od okresu wakacyjnego aż do dzisiaj w tej materii nic nie drgnęło. Wydano nareszcie werdykt, ale po jakim czasie? Miało to nastąpić krótko po Nowym Roku według wstępnych przewidywań, ale przełożono: raz, drugi, n-ty. Padł nawet termin połowa marca, co byłoby zupełnym rozbojem w biały dzień. Czemu tak długo? W kuluarach mówiono, że prawnicy upewniali się, czy mundurowi, którzy przeprowadzali badanie, mieli do tego prawo. Brzmiałoby rozsądnie, gdyby nie fakt, że ta telenowela trwała już przeszło pół roku. Po co komu potrzebne zrozumiałe, przejrzyste i jasne przepisy? …

Stanowisko FIM-u to ukaranie "zawiasami" na 10 miesięcy, liczone od feralnego turnieju. Ward może więc wrócić do ścigania dopiero 28 czerwca, a do jakiegoś zespołu "dopisać się" tylko w trakcie okienka transferowego 15-31. lipca. Czyli najbliższe kilka miesięcy bez perspektyw, pobyt trochę w próżni. Dotychczas zawodnik i tak ucierpiał. Nie mógł sportu uprawiać, startów zaplanować, rozmawiać z klubami czy sponsorami. Wardowi lubi się zarzucać „niesforność” i wybryki na tle używek, ale na pewno trzeba dostrzec, że: jest młody, jeździ niesamowicie brawurowo (czasami za bardzo) i ma przed sobą całą karierę. W jej rozwoju ta sprawa mu nie pomoże.

Co w międzyczasie zdziałał FIM? Zajął się sprawą niekoniecznie bezpiecznych kamer na kaskach. Zabronił używania jednorazowych zrzutek z gogli. Także trochę przepychanki związanej z homologacją polskiego przelotowego tłumika. Pozwolono go używać i to jest najważniejsze i dla kibiców, i dla zawodników. Oprócz tego poustalano terminarze, ale to jest normalna, coroczna praca. A „Darkym” zająć się nie mogli. Typowe – do nakładania kar i ich egzekucji są pierwsi, ale żeby zrobić coś konkretnego, zadbać o bezpieczeństwo żużlowców albo poprawić jakość czarnego sportu, to machną ręką.

Trochę podobnie ma się rzecz na naszym rodzimym podwórku. Regularnie „dowala się” sankcje, nawet wbrew logice. Exemplum sprzed kilku miesięcy – kilkadziesiąt tysięcy złotych dla Orła Łódź za nawierzchnię, którą oceniono na 4, a mecz odbył się bez problemów. Prezes Skrzydlewski zapowiadał wtedy, że „idzie z nimi na wojnę” – czyli GKSŻ & PZMot. Takich przypadków jest więcej. Inną kwestią, którą trzeba poruszyć, to sposób odzyskania pieniędzy zawodników Wybrzeża czy Włókniarza. Na portalu sportowefakty.pl pojawiło się ostatnio wyliczenie, ile zainteresowani, poszkodowani żużlowcy musieliby zainwestować (tak! płacić za chęci uzyskania swojego zarobku) w sprawy sądowe. Okazuje się, że za rozpoczęcie działań musieliby wyłożyć ponad 10% kwoty rozprawy, do odpowiednich instancji. Czyli albo nie podejmą działań i zostaną z pustymi rękoma, albo przeznaczą przynajmniej 10 000 PLN (około, zależy od długów) za walkę „o kasę”, co do której nie ma pewności, że uda się odzyskać… Ponadto, pomimo faktu, że w naszych ligach obraca się największymi pieniędzmi (czyli de facto utrzymywanie zawodników – Ekstraliga, i nie tylko, to główne źródło ich zarobków, niekiedy bardzo solidnych), to władze tego nie wykorzystują. „Nasi” mają bardzo malutko do powiedzenia, patrząc globalnie.

Tak właściwie, rozpatrywane problemy to tylko część urzędniczego zła. Królowanie „białych kołnierzyków” w czarnym sporcie jest wyraźnie widoczne. Niech się dzieje, co chce, byle cyferki na koncie się zgadzały… A o niepokojących sygnałach odnośnie przyszłości czarnego sportu już pisałem.

Autor: Marcin Pakulski

Like
Like Love Haha Wow Sad Angry

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close