czwartek , 8 Grudzień 2016
Home / Kultura / Pozostałe / Wywalić scenę w kosmos
fot.
(fot. )

Wywalić scenę w kosmos

Śmiejecie się z własnych dowcipów?

Rafał: Dobre pytanie. Gdybyśmy się z nich nie śmiali, to nie pokazywalibyśmy ich na scenie, to po pierwsze. Ja na przykład świetnie się bawię występując z Robertem „Wieś”, bo on za każdym razem dorzuca coś na scenie. Ale też uczciwie trzeba przyznać, że parę razy myśleliśmy, że skecze będą totalnie beznadziejne i w ogóle nas nie śmieszą, a nagle się okazało, że ludzie to kupowali. Nie wiadomo, jak to do końca jest.

Coraz większe zamieszanie robi u nas stand up, który z początku polegał głównie na obrażaniu wszystkich dookoła.

Przemek: Stand up w Polsce nie jest wcale zjawiskiem nowym, to nazwa jest nowa… Jarema Stępowski był stand-upperem, Piotr Bałtroczyk był nim już 20 lat temu. Z obrażaniem jest u nas już trochę lepiej, ale Polacy to uprzejmy naród.

A Polacy mają do siebie tyle dystansu, by wytrzymać taki oryginalny stand up?

Przemek: Ja nie mam!

Rafał: Ja absolutnie też nie mam. Patrząc na to, co dzieje się na tym naszym stand-upperskim rynku, to jednak oni próbują obrażać tych ludzi, ale nie cieszy się to taką popularnością, jak na przykład występu pana Kryszaka, który nie odnosi się do publiczności. Występy Bałtroczyka, pana Andrusa, Cezarego Pazury… ludzie, którzy są solistami, monologowcami, lepiej sobie radzą niż ci stand-upperzy, którzy chcieliby na siłę obrażać ludzi. Może to się po prostu u nas nie przyjmie i właściwie nie ma obowiązku się przyjąć.

Jesteście wykształconymi ludźmi, a jednak bohaterami waszych skeczów są głównie ludzie… niewydedukowani.

Przemek: Ja powiem teraz rzecz być może dla wielu zaskakującą, ale ludzie inteligentni, dobrze wychowani, mówiący świetną polszczyzną nie są śmieszni.

Co sprawiło, że poszliście w tę stronę?

Przemek: Było głosowanie, trzech było za, ja byłem przeciw. No niestety…

Rafał:  Poza tym patrzymy na to, jakie są wyniki sondaży i póki co ta linia się najbardziej podoba. Zobaczymy , jak wyjdą następne i zmienimy wtedy politykę.

No właśnie, trochę polityki przemycacie tu i ówdzie.

Rafal: Baaaardzo mało. Jeśli już, to nasz kolega Robert Górski, w „Kabaretowym Klubie Dwójki” próbuje to robić i robi to… jakoś. Ale na scenie już nie, kiedyś tak było, ale teraz sobie darowaliśmy.

A obliczacie jakoś, co można pokazać na scenie, czy w telewizji, żeby nie było zbyt ostro?

Przemek: Nie, nie obliczamy tego – bazujemy na swojej intuicji…

Rafał: Kiedyś mieliśmy taki przyrząd do obliczania tego właśnie, ale był strasznie niedokładny, w ogóle cały czas się psuł i pożerał masę paliwa. To jest też tak, że chodzi o wyczucie, ale jeśli jakiś żart nie chwyta, jest za mocny, albo za słaby to jest od razu modyfikowany. Cały czas słuchamy jednym uchem, jak reaguje publiczność, przed występem nic nie wiadomo.

W zeszłym roku pożegnaliście się z Kasią Pakosińską. Było o tym dość głośno; ona mówiła o sobie jako o niewygodnym i nieprzewidywalnym elemencie grupy, wy o zmęczeniu materiału. Z perspektywy czasu wygląda to tak samo?

Przemek: Przeczytaliśmy wszystkie wywiady Kasi i zgadzamy się ze wszystkim, co w nich mówiła i nie mamy nic do dodania.

Jej miejsce zajęła Agata Załęcka. Rozważaliście występy w czworo?

Rafał: Nasz kabaret jedzie na pięciu kołach i jak tego piątego… albo pierwszego, trzeciego, czy któregoś, bo piąte ma jakieś takie konotacje… no i jak go zabraknie, to toczymy się ułomnie. Uważamy, że kobieta u nas musi być i wybór padł na Agatę.

Agata to zastępstwo Kasi Pakosińskiej, czy nowy, autonomiczny element Kabaretu Moralnego Niepokoju?

Przemek: Nie da się podrobić drugiej osoby, więc nie próbujemy Agacie narzucać, żeby była drugą Kasią Pakosińską, to oczywiste.

Rafał: Niech po prostu będzie pierwszą Agatą, tak będzie najlepiej.

W tym momencie do pomieszczenia wszedł Mikołaj Cieślak, wyłożył się wygodnie na podłodze i zaczął coś dłubać na swoim tablecie.

Przemek: Ucichliśmy, bo Mikołaj kapuje. Lepiej o pewnych rzeczach przy nim nie mówić.

Mikołaj: Ja sobie tylko posłucham.

Jakie Kabaret Moralnego Niepokoju ma plany na przyszłość?

Przemek: Nie możemy mówić, bo Mikołaj tu jest.

Rafał: Nie, no sporo rzeczy jest do zrobienia. Balet, opera, wielkie widowisko multimedialne, granie przez parę kontynentów… No cóż, jak zawsze chcemy zrobić nowy program, lepszy od poprzedniego , lepszy od wszystkich innych poprzednich, którym wywalimy w kosmos całą scenę kabaretową i będziemy najlepsi na świecie. I taki plan mamy zawsze.

A jaki klimat panuje na naszej scenie kabaretowej? Jest miłość i wielka, kochająca się rodzina, czy rywalizacja?

Przemek: To jest krąg znajomych, którzy się znają bardzo dobrze i wszyscy się lubią. Bardzo dobre kontakty towarzyskie i jakaś rywalizacja pewnie jest, ale jeśli ktoś jest po prostu dobry, to się odnajdzie i znajdzie dla siebie kawałek tortu.

Rafał: Na szczęście nas jest pięcioro i jesteśmy dużo większą siłą i gdyby była jakaś bitka, to trzy-, czy czteroosobowe kabarety leżą.

Tych kabaretów jest u nas coraz więcej. Macie jakiś przepis na utrzymywanie się na powierzchni?

Przemek: Robimy swoje i to się udaje.

Rafał: Generalnie tak. Choć jeśli widzimy, że wszyscy mają skecze na jakiś temat, to my go po prostu nie podejmujemy.

Przemek: Poza tym wiadomo, normalne sprawy. Robimy sobie liposukcję, przeszczepy włosów, Rafał naciągnął sobie skórę na twarzy…

Rafał: …to prawda…

Przemek: …staramy się wyglądać młodziej, atrakcyjniej i sprężyściej.

Grzegorz Halama ma, jakby na wzór Andy’ego Kaufmana, dwie twarze: pana Józka z telewizji i ostrzejszą, nieraz brutalną, którą mogli poznać choćby uczestnicy koncertów Tymona Tymańskiego. Kabaret Moralnego Niepokoju ma taką ciemną stronę księżyca?

Rafał: Nie.

Przemek: Nie…

Mikołaj: Mamy coś takiego! To się nazywa Kabaret Ścierwo. Są to wszelkiego rodzaju syfy i żarty, bardzo śmieszne, ale absolutnie niedostępne dla sceny. Myślę, że moglibyśmy coś takiego pokazać jako kreskówka, w stylu „South Park”, ale nie na scenie. Więc mamy coś takiego i poza sceną głównie tym żyjemy. To w ogóle nie jest pisane, ale to jest dokładnie rzecz, o którą pytasz.

Autor: Michał Stachura

Like
Like Love Haha Wow Sad Angry

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close