niedziela , 4 Grudzień 2016
Home / Kultura / Pozostałe / Re-we-la-cja!
fot.
(fot. )

Re-we-la-cja!

Część z Was była już pewnie wcześniej na ,,Stworzeniach..” i ma wyrobioną opinię. Chociaż przedstawienie miało swoją premierę w październiku 2008, ja dopiero wczoraj miałem okazję obejrzeć je po raz pierwszy.
Przypomnę tylko, że spektakl, opowiada historię rewolucji teatralnej, która dokonała się w XVII wieku. To właśnie w tym czasie kobiety zyskały możliwość występowania w spektaklach. Obserwujemy, jak 4 aktorki walczą o swoją godność i pozycję. A w XVII wieku nie było to łatwe. I chociaż wykazują się wytrwałością, to mogłyby zadać sobie pytanie, czy było warto?
W ,,Stworzeniach scenicznych” zachwyciło mnie wszystko. Historia tam przedstawiona, scenografia i gra aktorska. Ale po kolei. Przez cały spektakl z wielką ciekawością obserwowałem losy głównych bohaterek. Nie było ani jednego momentu, w którym bym się nudził. Akcja jest wciągająca. Po scenach, w których dużo się dzieje, następuje uspokojenie. Nie jesteśmy więc zmęczeni tempem rozgrywania akcji, i co ważne sztuka nie traci na dynamizmie. Scena tańca Nell i lekcja aktorstwa Lady Betterton. One najbardziej zapadły mi w pamięć.
Scenografia również jest fantastyczna. Po rozpoczęciu spektaklu możemy odnieść wrażenie, jakbyśmy przenieśli się do teatru w XVII-wiecznym Londynie. Wszystkie przedmioty, które znajdują się na scenie tworzą niepowtarzalny klimat. Sprawa, o której nie mógłbym nie wspomnieć w tym miejscu to kostiumy. Aktorki grają w pięknych sukniach i jest to jeden z atutów tej sztuki. To po prostu trzeba zobaczyć.
À propos aktorek. Wszystkie pięć prezentuje wysoki poziom. Z wielką przyjemnością ogląda się ich występ. Kreowane przez nie postacie są wyraziste. Mi najbardziej spodobała się Karolina Honchera, wcielająca się w Nell Gwyn. Marzeniem Nell, sprzedającej ostrygi na ulicy są występy w teatrze, co w końcu udaje się jej osiągnąć. Dostaje się pod skrzydła Lady Betterton (Elżbieta Donimirska), aktorki i żony właściciela teatru. Czas Lady Betterton na scenie już mija, czego ona sama nie dostrzega. I to staje się dla niej osobistym dramatem. Czuje się jak mebel, który po zepsuciu wyrzuca się na śmietnik i nikt go nie zapamięta.
 
Są też Pani Farley (Marta Frąckowiak) i Pani Marshall (Anna Haba). Dla obu głównym źródłem utrzymania są romanse z przedstawicielami arystokracji. Aktorstwo nie daje im żadnych szans na lepsze życie, jedynie uczy życia. Uczy jak być twardym i  cynicznym.
Całą historię spina postać Doll Common (Elżbieta Lisowska- Kopeć), kobiety, która pamięta historię tego miejsca. Zanim powstał tam teatr pokazywano w nim występy niedźwiedzi. I jest coś, co łączy pozycję aktorek z tamtego okresu z tymi niedźwiedziami. Nazywano je ,,stworzeniami scenicznymi”, nie aktorkami. Jakby były czymś niezwykłym, dziwnym. Szacunek? Mogły o tym zapomnieć. Pani Betterton, Farley, Marshall i Nell. Pomiędzy nimi nie ma przyjaźni, a jedynie ostra rywalizacja o pozycję, nie ufają sobie. Koleżanki ze sceny widzą w sobie jedynie rywalki, jedna czeka na błąd drugiej. Trochę smutna to historia, ale prawdziwa i dlatego ogląda się ją z emocjami. Są też fragmenty wesołe, jak wspomniana lekcja gry aktorskiej, gdzie Pani Betterton pokazuje Nell, że emocje odpowiadają godzinom na tarczy zegara.
W przeciwieństwie do ,,Związku otwartego” na ,,Stworzenia sceniczne” wybrałbym się jeszcze raz. Dla historii, scenografii i aktorek. Wielkie ukłony.
Fabuła: 9/10
Gra aktorska: 9/10
Scenografia: 9,5/10
Ocena końcowa: 9/10

 

Autor: Jakub Suszka

Like
Like Love Haha Wow Sad Angry

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close