Home / Kultura / Pozostałe / PedoBear w sutannie [felieton]
fot. archiwum
PedoBear (fot. archiwum)

PedoBear w sutannie [felieton]

Episkopat Polski kopiuje wręcz taktyczny zamysł londyńskiej Chelsea z pierwszego półfinałowego spotkania Ligi Mistrzów w sezonie 2011/2012 z FC Barceloną: podbramkowy autobus i nadzieja na tę jedyną okazję z kontry, która odmieni losy meczu. Kontry Episkopatu to jednak strzały na ślepo. Tym bardziej, gdy do dyskursu natychmiast dołączyła nowa/stara grupa przeciwników. Jeśli zatem media uznawane są za „czwartą władzę”, to Internauci określają właśnie nową jakość, będąc ponad wszelkimi podziałami.

Wszyscy jesteśmy Internautami

Nie bez kozery zapisałem słowo „Internauci” wielka literą, od dłuższego czasu posiadają oni bowiem swoją tożsamość, choć ich jedyny postulat dotyczy wolności słowa i swobody wyrażania poglądów. Nieważne, czy rzeczonym Internautą jest znany aktor, niezbyt rozgarnięta piosenkarka, pan Waldek spod monopolowego, sfrustrowany dziennikarz lub znerwicowany pracownik bezimiennej korporacji. Mimo różnic określanych przez hierarchię społeczną, mimo odmiennych zasobów portfela, mimo faktu posiadania dyplomu uczelni wyższej lub jego braku, łączy ich jedno: świadomość. Świadomość możliwości zabrania głosu w niemal wszystkich kwestiach proponowanych (lub coraz częściej narzucanych) przez media i nieco zdewaluowaną, choć wciąż przywoływaną, kategorię „autorytetu”.

„Nie kuś mnie, zboczeńcu!”

Jeśli sprawa Katarzyny W. staje się faktem medialnym, na którym koncentrują się zarówno „poważne” formaty newsowe, jak i programy typu talk-show lub portale plotkarskie, to dlaczego nie przemycić problemu pedofilii wśród księży na podobny grunt? Tym bardziej, że do tej sfery przyłączyły się osoby znane z przestrzeni publicznej, które jednak wystąpiły z bardzo wyraźnym, choć w pewnym sensie quasi-prywatnym komunikatem. Do tego grona należy m.in. aktor Maciej Stuhr, który słowną ekwilibrystykę abp. Michalika skomentował na swoim facebookowym profilu słowami: „Jestem wierzący, jestem katolikiem, ale mam tego k…a dość!!!” (pisownia oryginalna). Zupełnie inny biegun tej globalnej internetowej polemiki można było odnaleźć na portalu Kwejk.pl za sprawą satyrycznego rysunku autora bloga andrzejrysuje.pl. Na obrazku widzimy dziecko, które podczas spowiedzi żali się księdzu z trudnej sytuacji rodzinnej. Ksiądz reaguje histerycznie. „Nie kuś mnie, zboczeńcu!” – krzyczy z konfesjonału. 

Pokaż mi swe łącze, a powiem ci kim jesteś

Internautom można zarzucić naprawdę wiele, tym bardziej, że poziom podejmowanego przez nich dyskursu (czyt. hejtu), jest niekiedy tak zatrważający, że lapsusy językowe abp. Michalika są przy nich niczym, nomen omen, czytanki dla dzieci. Daleki jestem więc od gloryfikowania ogólnej postawy użytkowników tej globalnej wioski, niemniej nie można tego uczestnictwa bagatelizować. Zbagatelizował je swego czasu Jarosław Kaczyński, nie docenił Donald Tusk, zbyt naiwnie próbował się w nie włączyć Janusz Palikot, a współczesny wirtuoz telenoweli pt. „Katastrofa w Smoleńsku”, Antoni Macierewicz, wydaje się permanentnie disconnected.

Baranek kontra SS-man

Już dawno minęły bowiem czasy, gdy to rzeczywistość (społeczna, polityczna, ekonomiczna etc.) przenikała do Sieci. Obecnie możemy zaobserwować prąd całkowicie odmienny: to internetowe standardy określają ogólną świadomość. Memy już dawno przestały mieć charakter ludyczny, teraz pełnią funkcję perswazyjną (lub manipulacyjną), puszczają do nas oko w serwisach informacyjnych lub z okładek, które widzimy spod opadających powiek, kupując bułki tuz po otwarciu osiedlowego sklepu. Wojna memów to znak współczesnych mass mediów. Czym jest bowiem wizerunkowe pranie się po mordach baranka spowiadającego księdza na okładce Neewsweka z kontrowersyjną stylizacją Tomasza Lisa w mundurze SS, będącą nieudolną ripostą tygodnika „wSieci”. Internetowy festiwal hejtów to przy tym bajka.

Tabu? Jakie tabu?

Choć główną inspiracją do napisania tego felietonu było makabryczne medialne show abp. Michalika, to nie zamierzam się nad nim pastwić. Zrobili to już inni, być może nieco w bardziej pomysłowy sposób, jątrzący społeczne sumienie. Pedofilia wśród księży jest jednak kolejnym tematem, który ponownie został obdarty z resztek wydmuszkowej skorupki, jeszcze dwadzieścia lat temu uznawanej za tabu. Teraz to jednak nowe źródło społecznej frustracji, przejaw medialnej degrengolady oraz bezradności tzw. autorytetów, których przeświadczenie o monopolu na moralną hegemonię przestało mieć jakiekolwiek znaczenie w sferze internetowej społeczności.

ArcyMichalik legł na Brodway’u

Interent patrzy i ocenia. I nie ma litości. Sarkastycznie, nienawistnie, niekiedy poniżej estetycznych standardów (a może po prostu poniżej pasa?). Ma jednak swój głos i nie zna świętości. Tym bardziej, gdy potrzebna jest bezpośrednia reakcja na śmieszno-straszne absurdy naszej rzeczywistości, na którą nie wszystkie media mogą sobie pozwolić. Cytując klasyka, abp. Michalik, pamiętamy. Tym bardziej, że kuriozalne show trwa nadal, a kolejne lapsusy pojawią się już wkrótce. Peter Gabriel śpiewał swego czasu o baranku, który legł na Brodway’u. W ostatnim czasie Episkopat Polski z pewną dozą naiwności, nie przyznając się rzecz jasna do gwiazdorskiego sztafażu, stara się udowodnić że tym barankiem są polscy księża. Owszem, są. To nieporadne baranki, które legły na konferencyjnej mównicy, nawet nie zdając sobie sprawy z potencjału wirtualnej rzeczywistości. będącej w ich rozumieniu drugim obiegiem. Prawy sierp padł jednak właśnie spod przyłbicy „jesiotra drugiej świeżości”, który tak naprawdę jest głównym graczem tej kampanii.

„Dzieci lubią misie, misie lubią dzieci”

Tytułowy PedoBear jeszcze kilka lat temu mógł szokować, razić, obrażać, a mimo to konsekwentnie kontynuował swą socjopatyczną karierę. Miał jednak jedną zaletę: funkcjonował jedynie w przestrzeni fikcyjnej. Z całego serca życzę tego samego licznej grupie naszych „autorytetów”. Błagam, nie wychodźcie poza rozdzielczość 16:9. Wówczas wystarczy bowiem wyłączyć telewizor i udawać, że po prostu jesteście wytworem chorej wyobraźni.

Tekst ukazał sie w listopadowym numerze miesięcznika UZetka, który w formie elektronicznej dostępny jest już na portalu wZielonej.pl.

Autor: Damian Łobacz

Like
Like Love Haha Wow Sad Angry

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close