poniedziałek , 5 Grudzień 2016
Home / Kultura / Muzyka / Muzyka do sprzątania pokoju
fot.
(fot. )

Muzyka do sprzątania pokoju

Po takiej rekomendacji nie siedziałem już spokojnie, tylko odliczałem minuty do momentu, w którym pójdę do domu i odsłucham tego cudeńka. Po odpaleniu płytki stwierdziłem, że faktycznie chłopaki jadą po mötleyowsku. Otwierający album kawałek „Poison” mógłby się spokojnie znaleźć na krążku „Girls, Girls, Girls” Vince’a Neila i kolegów. Taka sama zadziorność w riffach i przebojowość. Podobnie jest w następującym po nim „Bumpin’” z tym, że tu możemy usłyszeć trochę wpływów młodszych kapel, jak Hardcore Superstar czy Backyard Babies.

Wielka szkoda, że Steadlürom pary starczyło tylko na dwa kawałki, bo trzeci w kolejności „My Mom Hates Me” zaczyna się trochę jak Aerosmith, by potem przejść w jakieś wsiowe pitu pitu rodem z romantycznych komedii dla ugłaskanej amerykańskiej młodzieży. Co to ma być? Ja chcę porządnego hard rocka! Niestety, dalej jest jeszcze gorzej, chłopaki zapędzili się rejony niebezpiecznie cuchnące jakimś Blink 182, Green Dayem czy innymi kinder punkowymi chałturnikami. Spodziewałem się, że kawałek „Whisky And Women” z racji na swój tytuł przywróci klawy klimat z pierwszych dwóch utworów, ale panowie ze Steadlür mieli nieco inną wizję tego numeru i wyrzeźbili tam jakieś quasi emo! Ratunku!!! Na szczęście końcówka płyty jest już dużo lepsza i mogę z niej wyróżnić utwór „Barely Breathing”, który – głównie przez wokal – znów przywodzi skojarzenia z Hardcore Superstar.

Żeby jednak nie było zbyt różowo, albo może raczej żeby było, chłopaki dowalili na koniec jakieś popłuczyny w stylu Bon Jovi, których nie powstydziłaby się żadna remiza w swoim dyskotekowym repertuarze. Normalnie cała wioska tańczy i śpiewa. Strasznie nierówna płyta i jak na mój gust to typy ze Steadlür więcej czerpią z takiego Sum 41 niż Gunsów albo Crüe. Jeśli szukacie jednak płyty będącej fajnym tłem do sprzątania pokoju albo rzeźbienia łódek w korze, „Steadlür” może się Wam spodobać.

Steadlür – "Steadlür"
Roadrunner Records, 2009 Autor: Michał Cierniak

Like
Like Love Haha Wow Sad Angry

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close