Home / Kultura / Muzyka / Kwintesencja Nosowskiej w Kawonie
Nosowska.zip (fot. mat. prasowy)

Kwintesencja Nosowskiej w Kawonie

Niespełna 7 miesięcy temu Katarzyna Nosowska porwała tłumy w zielonogórskim Kawonie podczas trasy promującej płytę „Do rycerzy, do szlachty, do mieszczan” zespołu Hey. Nie inaczej było podczas trasy Nosowska.zip, która jest podsumowaniem solowego dorobku artystki. Piosenkarce podczas wizyty w trzynastu miastach Polski towarzyszy zawsze jeden z trzech zespołów supportujących: UL/KR, Fismoll i Krzysztof Zalewski. W Zielonej Górze widzów zagrzewać miał młodziutki Fismoll, jednak ze względów zdrowotnych nie mógł tego uczynić. Nosowska nie zawiodła swojej publiczności i na ostatnią chwilę zaprosiła Krzyśka Zalewskiego, który w najbliższy wtorek (12 listopada) wydaje swoją drugą płytę „Zelig”.

Tym oto sposobem po godzinie 19.30 mury Piwnicy Artystycznej zatrzęsły się pod wpływem muzyki proponowanej przez Zalewskiego. Popularny Zalef wspierany był przez dwóch kolegów. Trzeci (Marcin Borsa) musiał dopełnić ojcowskich obowiązków, które na niego spadły dosłownie kilka dni wcześniej (młodemu tacie gratulujemy).

Warto także przypomnieć, że Krzysztof Zalewski to ten muzyk, który 10 lat temu podbił serca jurorów i telewidzów Idola, co przełożyło się na jego zwycięstwo. Rok później wydał płytę „Pistolet”, a następnie odsunął się w cień. Przez kolejne lata swój warsztat szlifował pod okiem najlepszych. Grał z zespołami: Japoto, Muchy, Hey, czy też z Moniką Brodką. Album „Zelig” jest kolejną próbą zaistnienia artysty pod własnym nazwiskiem. Co więcej Zalef, dzięki temu krążkowi ma na to spore szanse, o czym przekonała się zielonogórska publiczność. Po kilku bardzo różnorodnych propozycjach widzowie doczekali się atrakcji głównej tego wieczoru.

Katarzyna Nosowska jak zwykle w doborowy towarzystwie samych mężczyzn wkroczyła na scenę i… i zaczęła się prawdziwa podróż przez kolejne etapy twórczości artystki. Publiczność zgromadzona w Kawonie została zaproszona do muzycznego wehikułu czasu i przeniesiona w przeszłość. Nosowska zaczęła od najstarszych kompozycji, gładko przechodząc do nowości. Wiele utworów zyskało zupełnie inny akompaniament, jak chociażby Nomada, która niektórych zdziwiła, innych mocno zaskoczyła, a jeszcze innych porwała do tańca. Ciekawym zabiegiem było również zagranie coveru Davida Bowie Let’s dance. Przy tym fragmencie Kasia opuściła scenę i dała szansę popisu swoim kolegom. Oni skwapliwie wykorzystali tę okazję i zakończyli utwór popisowymi instrumentalami. Prawie dwugodzinny występ artystki sprawił niekłamaną radość wszystkim zgromadzonym, co zostało wyrażone burzą oklasków. Zresztą to pojawiały się przed i po każdym utworze. Ponadto wielkie owacje zbierała jak zwykle skromna Nosowska podczas konferansjerki. Nie obyło się także bez wspomnień związanych z Zieloną Górą.

Po koncercie najwytrwalsi fani doczekali się autografów, zdjęć i rozmów z artystką. Koncert uznaję za bardzo udany, co z całą pewnością potwierdziłaby publiczność zgromadzona na tym wydarzeniu.

Autor: Wojciech Góralski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close