niedziela , 11 Grudzień 2016
Home / Kultura / Muzyka / Kotin, jakiego nie znacie: erotyka, szał i rock!
Andriej Kotin (fot. archiwum)

Kotin, jakiego nie znacie: erotyka, szał i rock!

Rozkołysani na koncercie nagle wyłapujemy słowa z tekstów Andrieja Kotina, które przez filtr rosyjskiego akcentu serwuje nam artysta. Seks? "Pier*** zasady"? "Dziewczyny robią sobie dobrze, oglądając VH1"? Czy my jesteśmy na koncercie tego poety, tego ostatniego na ziemi barda?

—————————————————–

ANDRIEJ KOTIN & ZENtrum

w klubie "GĘBA"

11 czerwca (wtorek) o godz. 21.00.

Wstęp: 5 zł.

—————————————————–

Tak. A ty właśnie budzisz się z naprawdę płytkiego snu. Na rozkołysanej łodzi płynęliśmy kilka piosenek, ale Kotina już
w tej łodzi nie ma. Zostawił nas takich rozkołysanych, zmylił nas śpiewnością, skromną aranżacją. Płyniemy sobie z prądem, gdy nagle dociera do nas, że artysta rozkręca właśnie imprezę na plaży. „Seks, smakołyki i takie tam”…  I niech was nie dziwi jego zachowanie: „jesteś tak kusząca, że martwemu stanie” – wyśpiewuje Kotin, a puls muzyki wybija na bębnach Staszek Zimniewicz. Tak było na ostatnim koncercie Andrieja Kotina w zielonogórskiej "Gębie". Ciarki miały niezłą imprezę na ciałach publiczności.

Podróż z muzyką Andrieja Kotina to wakacje all inclusive. Możesz wylegiwać się na leżaku i spijać rymy i rytmy, ale możesz też opuścić hotel "Kraina łagodności". Marnotrawny pielgrzym pokaże ci prawdziwą przygodę. Zabierze cię na Jamajkę („Życie to rytm”), pokaże „Afrodytę”, rozpali cię jak „Iskra”, a na koniec odpoczniecie sobie pod sosnami, które wyginają się jak striptizerki („Blues marnotrawnego pielgrzyma”).

Na końcu można jeszcze wspiąć się pod stromą górę interpretacji. Ale na tym ostatnim etapie Andriej Kotin już nie towarzyszy. Może dlatego wielu śmiałków spada po drodze, gdy spotykają cara („Pal sześć!”), miesiączkujące mojry („Rock’n’roll nie żyje – niech żyje rock’n’roll”) czy Kanta („Zmiany”).

Twórczość Kotina jest różnorodna. Nie da się jej zaszufladkować i na księżyc wysyłam  każdego, kto próbuje to robić. Muzyka ma dwa gatunki: dobry i zły (nawet jesli Genres List wylicza tych gatunków 250…). Kolaboracje stylów, różnych kategorii estetycznych, niedopowiedzeń z dosłownością – muzyka Andrieja Kotina powstaje gdzieś poza pojęciem gatunku.

"Poezja śpiewana" – ciągle jednak taki tatuaż robimy Kotinowi na czole. Na szczęście, gdy pot leje się z Andrieja na koncercie, gdy gra z grupą ZENtrum, tatuaż spływa jak henna.

A publiczność wariuje.

 

 

Autor: Kaja Rostkowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close