poniedziałek , 5 Grudzień 2016
Home / Kultura / Film / Diabolina – początek
fot.
Diabolina (fot. )

Diabolina – początek

„Czarownica” pokazuje nam historię Śpiącej Królewny oczyma Diaboliny – wróżki ze złamanym sercem, która nie tyle zła pragnie, co została w nie wpędzone. Może nie jest aż tak, że twórcy pytają unde malum (skąd zło?), ale ambicją Stromberga zdaje się być pokazanie, że czasami za krzywdą nie stoi zły człowiek, a zranione serce.

Diabolinę poznajemy jako kilkuletnią wróżkę, żyjącą w sąsiadującej z królestwem ludzi Kniei. Poznaje młodego Stefana, który zabłądził w ciemnym lesie i między dwojgiem rodzi się uczucie. Czas weryfikuje jednak młodą znajomość i ambicja Stefana spycha go coraz głębiej w świat ludzi i zarazem coraz dalej od Diaboliny. Kiedy król zaczyna uważać świat Kniei za zagrożenie, dopuszcza się ataku na gąszcz, którego broni wróżka. Ranny w bitwie władca wyznacza cenę za głowę Diaboliny – własną koronę i rękę swojej córki. Dopiero w tym momencie zaczyna się baśń o Śpiącej Królewnie, jaką znamy. Z tą różnicą, że – jak w najlepszych filmowych twistach – nikt nie jest tym, kim się spodziewaliśmy.

Potrzeba było pomysłu, dozy odwagi i pary cojones, aby w ten sposób podejść do klasyki. Stromberg, który wcześniej maczał palce m. in. w „Avatarze”, znalazł środek ciężkości między tradycją a nowym. Widać to już po bohaterce granej przez Jolie, łączącej znany wizerunek z wielowymiarowością, której dotąd nie doświadczyliśmy.

Czarne charaktery są dużo bardziej interesujące niż klasyczni protagoniści, a przypadek Diaboliny to kolejny na to dowód. Angelina tam gdzie trzeba jest groźna i pełna furii, kiedy indziej – zraniona i dumna, jeszcze kiedy indziej pozwala kilku promykom czułości na wyjrzenie spoza fasady mroku. Jolie jako Diabolina wygląda po prostu wspaniale, a tytułowa postać w jej wykonaniu „niesie” cały film i na szczęście mało jest momentów, kiedy znika z kadru.

Świat wykreowany przez twórców „Czarownicy” jest pełen przepychu i rozmachu. Stworzenia, które wypełniają Knieję, wyglądają świetnie, a przedstawiona kraina jest spójna i bardzo dopracowana. Daleko jednak obrazowi Stromberga do wydmuszki, fascynującego wizualnie dzieła, które jest puste w środku. Przypowieść o niesprawiedliwie odrzuconej Diabolinie być może kłuje parę razy w oczy truizmami i rzecz jasna dużo w niej patosu. Jednak plastyczna uroda „Czarownicy”, połączona z magnetyczną kreacją Jolie, sprawiają, że ten film to ciekawy powrót do „Śpiącej Królewny”, po którym spojrzymy na Diabolinę przychylniejszym okiem.

Autor: Michał Stachura

Like
Like Love Haha Wow Sad Angry

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close