KOSZYKÓWKA:

Stelmet Enea BC zaczyna źle…

… od porażki z Polskim Cukrem w pierwszym meczu półfinału play-off Energa Basket Ligi. Zielonogórzanie przegrali w Toruniu 77:88.

I choć wynik końcowy wskazuje na wyrównane spotkanie, w rzeczywistości podopieczni Igora Jovovicia byli drużyną znacznie słabszą. Pierwszą kwartę Stelmet przegrał aż 15:31! Do przerwy gospodarze prowadzili różnicą 20 punktów. Bezradny zespół biało-zielonych wyraźnie nie miał pomysłu na grę w ataku, a w obronie z łatwością oddawał pozycję do rzutu rywalom. Bezlitosny w pierwszej połowie dla zielonogórzan był tercet: Aaron Cel, Karol Gruszecki i Rob Lowery.

Zielonogórzanie zapowiadali przed tą serią, że niezbędne będzie ograniczenie liczby strat, a tymczasem po 20 minutach, Stelmet miał 10 strat, przy 2 gospodarzy. Zespół miał też szukać przewagi fizycznej pod koszem, a tymczasem bardzo słabo spisywali się Adam Hrycaniuk i Darko Planinić. Razem obaj środkowi zagrali nieco ponad 23 minuty i łącznie rzucili 7 punktów. Igor Jovović dał szansę Michaelowi Humphreyowi. Amerykanin, który zwykle siedział na końcu ławki zagrał przyzwoite zawody. Rzucił 8 punktów i zanotował 4 zbiórki.

Szkoleniowiec Stelmetu próbował w drugiej połowie grać też niższym składem bez nominalnych podkoszowych. Na początku trzeciej kwarty zielonogórzanie przegrywali już różnicą 27 punktów. Dwie minuty przed końcem meczu Stelmet zbliżył się na 8 punktów. Nadzieje rozwiał jednak Damian Kulig, trafiając na półtorej minuty przed syreną swój jedyny dziś rzut z dystansu (1/5 za 3 pkt.).

Najwięcej punktów w zespole gospodarzy – 20 rzucił Rob Lowery, w Stelmecie najlepszy indywidualny wynik należał do Markela Starksa – 21.

Zielonogórzanie mają o czym myśleć przed drugim starciem w Toruniu. Do przeanalizowania, ale zaraz potem do wymazania z pamięci pozostaje pierwsza połowa spotkania. W niedzielę mecz nr 2 o 12:40. Rywalizacja toczy się do trzech wygranych.

SKOMENTUJ ARTYKUŁ

Tagi
Zobacz więcej
Back to top button
Close
X

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: