KULTURA:

Nadchodzi „Samobójca”. O zbliżającej się premierze w Lubuskim Teatrze – Janusz Łastowiecki

Teatr: „miejsce, gdzie nie tylko patrzymy, ale także widzimy, otrzymujemy, rozumiemy” – pisze Simon McBurney w swoim orędziu z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru. Tak właśnie działa Teatr Lubuski, który nie tylko przygotowuje kolejne spektakle dla swoich widzów. Otwiera ich też na refleksję nad problematyką prezentowanych sztuk.

Za miesiąc, 28 kwietnia – premiera spektaklu „Samobójca” w reżyserii Roberta Czechowskiego. Na okoliczność Międzynarodowego Dnia Teatru odbyła się otwarta próba przedstawienia. Widzowie mogli zobaczyć fragment sztuki, a także posłuchać, jak wygląda praca nad przedstawieniem. Mimo tytułu dramatu i jego scenicznej prezentacji, „Samobójca” nie ma pesymistycznego przesłania.

„Samobójca” to rzecz przewrotna, mocno komediowa. Jednocześnie wzruszająca i refleksyjna, co widziałem na próbie. Nie jest to sztuka o samobójstwie i śmierci, chociaż od punktu śmierci wychodzimy. Korzystając z haseł niedawnych marszów, to sztuka pro-life. Nadieżda Mandelsztam, krytyczka rosyjska, w latach 30. napisała, że jest to sztuka o tym, jak bardzo chcieliśmy żyć, mimo że powodów ku temu nie było. I to jest paradoks, który rozwija przecież historia literatury. „Samobójca” przecież jest pięknym, wielopłaszczyznowym tekstem Nikołaja Erdmana.Janusz Łastowiecki, kierownik literacki Lubuskiego Teatru

Mówiąc o paradoksach w historii literatury, kierownik literacki Lubuskiego Teatru przypomniał inne dramaty. „Dziady” Mickiewicza wykorzystują tylko motyw obrzędowy, by opowiedzieć o lawie – wewnętrznym „ogniu” narodu polskiego, który utrzymywał tendencje narodowościowe pod zaborami. Podobnie przewrotny jest właśnie „Samobójca”.

O przygotowaniach do spektaklu „Samobójca”, a także działalności Laboratorium Twórczego Lubuskiego Teatru – w całości rozmowy.

Janusz Łastowiecki

Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl+Enter.

Zobacz więcej
Back to top button
X

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: