KULTURA:

Dwie połówki jabłka

WERSJA MĘSKA

Transport: Czeka nas podróż pociągiem, jakieś 5-6 godzin nocnych wojaży. Zapewne kobieta będzie spała, a ja oddawał się niesamowitym widokom lasów w ciemności. Ktoś przecież musi dac bilet kontrolerowi i pilnować, żeby nikt nas nie okradł.

Pogoda: Oglądaliśmy dwie prognozy pogody na różnych stacjach. W jednej pada, w drugiej grzeje słońce i nie wiadomo, kto mówi prawdę, a kto nie. Ale jakie to ma znaczenie? Jedziemy na urlop! Nie musi być 40 stopni w cieniu (i tak nie będzie), żeby się dobrze bawić. Chodzi o wypoczynek, a ten niekoniecznie musi się odbywać poprzez leżenie 15 godzin na plaży!

Żywność: Skoro już jadę nad morze, to z przysmaków morskich zrezygnować nie mogę. Rybki, rybki, rybki! Nie będę się żywił serkiem wiejskim z bułką –  takie "smakołyki" mogę jeść w Zielonej Górze. Ja tam smażonych, wędzonych i jeszcze różnych innych rybek nie ominę. A kobieta niech sobie je co chce… O!

Dobytek:
Jakiś tam pokój mamy. Skoro kobieta i tak chce 2/3 czasu spędzić na plaży, to co za różnica, ile ma on "m2", czy ma telewizor i internet…  W końcu jedziemy odpocząć, a nie siedzieć na portalach społecznościowych. O bagażu nawet nie wspomnę. Cała walizka? Przeciez wystarczą krótkie i długie spodnie, kilka koszulek, bluza i bielizna. To zajmie jeden duży plecak!!! Ale po co ma być wygodnie, lepiej zabrać cztery pary spodni, trzy spódnice, dziesięc koszulek, cztery sweterki, dwie bluzy, dziesięć kilo biżuterii i jeszcze sto pięćdziesiąt innych rzeczy… Ciekawe, kto to będzie nosił? Odp. JA 😉

Podsumowanie: Jeśli jakiś mężczyzna rozumie kobietę, niech się do mnie zgłosi i udzieli mi jakiejś terapii. Nawet zapłacić mogę.

PS Jedziemy na trzy dni…!

WERSJA ŻEŃSKA

Transport: Pół nocy w pociągu! Rewelacja! Nic tylko skakać z radości! Polskie koleje to jest to. Brudno, zimno i ciasno.  Najgorsze jest jednak to, że dobytku trzeba pilnować, a ja + pociąg nocny =  sen. Ale spokojnie, nic straconego, od czego ma się faceta? To całkiem zacna instytucja! Nie dość, że jest poduszką, to jeszcze stróż nocny też z niego niezły. Więc pakiet ochronny jest!

Pogoda: Planuje człowiek upragnione wakacje, myśli sobie: morze, plaża, słońce, drinki z palemką, romantyczne spacery po plaży. Perspektywa wygrzewania się na słońcu zdecydowanie umila mi długie godziny spędzone w pracy. Wszystko to jednak burzy pani pogodynka, która z ogromną radością oznajmia, że kiedy będę spędzać czas nad morzem, będzie lało, a opalać to się mogę w solarium! Mój mężczyzna jest bardzo zadowolony z tego faktu – dzięki temu nie będzie musiał leżeć plackiem na plaży i umierać z nudów.

Żywność: O, i tu dochodzimy do rzeczy, która mężczyznę najbardziej interesuje: JEDZENIE! Śnią mu się te ryby po nocach! A na samą myśl o zjedzeniu takiego morskiego stwora, ślina mu cieknie po kolana. Oczywiście już ustalił godziny posiłków, które w sumie zajmą połowę pobytu… Nie rozumiem zupełnie, o co chodzi z tymi rybami! Przecież w marketach ryb jest pod dostatkiem. Wystarczy zabrać do domu i zjeść! Ale nie! Lepiej siedzieć pół dnia w śmierdzącej smażalni i jeść te wątpliwej świeżości ryby. No ale skoro chce! Na zdrowie!

Dobytek: Pokój? – Pojedziemy, przejdziemy się i na pewno coś znajdziemy – stwierdził mój mężczyzna. Oszalał do reszty! Więc go przekonuję i… udało się. Rezerwuje pokój, oczywiście z komentarzem, że robi to tylko dla mnie.
A bagaż? Same najpotrzebniejsze rzeczy: coś na chłodne wieczory i upalne dni, coś na deszcz i na słońce, kilka par butów, jakaś biżuteria, najpotrzebniejsze kosmetyki. Suszarka, prostownica, sprzęt plażowy… to chyba wszystko. Do jednej małej walizki się zmieści! Że ciężka? Spokojnie, tutaj instytucja mężczyzny sprawdza się jak żadna inna! Ma szansę chłopak pokazać muskuły (szczególnie, że jego bagaż ogranicza się do małego lekkiego plecaka – szok!).

Podsumowanie: Pogoda: jak zwykle nad polskim morzem – trafić na słońce – cud! Ale jestem przygotowana na każde warunki pogodowe i inne wypadki losowe. Przecież mam ze sobą mojego mężczyznę i w końcu jedziemy na upragnione wakacje. Przeżyję jakoś to zimno, te ryby i to narzekanie na ciężką walizkę. Ważne, że jedziemy razem dobrze się bawić. A opalenizna? W Zielonej Górze przecież są solaria…

 

Autor: Marzena Toczek, Mateusz Howis

Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl+Enter.

Zobacz więcej

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close
X

Spelling error report

The following text will be sent to our editors:

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close