KSIĄŻKA:KulturaZIELONA GÓRA:

“Gorzko, gorzko” Joanna Bator [Książka na receptę]

Mnie ostatnio zmagnetyzowała książka Joanny Bator „Gorzko, gorzko”. Okładka dostojna, wypełniona dużymi kwiatami, przypomina holenderskie obrazy. Kojarzą się z pensjonarskimi pamiętnikami czy też z dziewczęcą zabawą: zakopanymi kwiatami w ziemi i zakrytymi szkiełka oczkiem. Objętość powieści wzbudza szacunek: 650 stron jest jednolitym potokiem słów, które malowniczo snują opowieść o losach czterech pokoleń kobiet. Berty, Barbary, Violetty i najmłodszej Kaliny.

Książkowy podcast dla wybranych! Chcesz wiedzieć, co się czyta, jaka książka jest na topie i o czym rozmawiają „jajogłowi”? A może kochasz książkę, bo to świetna rozrywka i wytchnienie w każdym momencie dnia i nocy. Podpowiadamy, radzimy i zapisujemy najlepsze lekarstwo: “Książkę na receptę”. Można aplikować o każdej porze!

„Książka na receptę” jest dla moli książkowych, wymarłej klasy, która spoczywa na wygodnych kanapach, pochowana jest w głębinach poduszek fotelowych i żywi się kryminałami, powieściami i biografiami.

Posłuchaj książkowych podcastów, recepta jest za friko! Potem zaczytaj się na…

W podcaście kilka słów o książce Joanny Bator „Gorzko, gorzko” Wydawnictwo Znak.

Książka na receptę. Dzień dobry, Magda Mól, ta od książek! Czym się kierujecie wybierając książkę do czytania? Recenzją w mediach, świetną opinią znajomych, krótką notatką na tyłach książki, a może samym wyglądem książki? Być może edytorski kunszt, ilustracje, ryciny, podział na rozdziały czy też sama okładka – przekonały Was do decyzji, żeby przeczytać kilkaset stron powieści. Dla mnie wygląd książki ma ogromne znaczenie, szczególnie, że okładka jest swoistym znakiem rozpoznawczym na szlaku księgarskich półek. Ale ja nie o tym.

Mnie ostatnio zmagnetyzowała książka Joanny Bator „Gorzko, gorzko”. Okładka dostojna, wypełniona dużymi kwiatami, przypomina holenderskie obrazy. Kojarzą się z pensjonarskimi pamiętnikami czy też z dziewczęcą zabawą: zakopanymi kwiatami w ziemi i zakrytymi szkiełka oczkiem. Objętość powieści wzbudza szacunek: 650 stron jest jednolitym potokiem słów, które malowniczo snują opowieść o losach czterech pokoleń kobiet. Berty, Barbary, Violetty i najmłodszej Kaliny.

Berta wędliniarka marzy o podróży do Złotej Pragi, ale ojciec zaplanował jej życie w masarni. Berta nie godzi się na to i zabija ojca. Barbara przeżyje traumę holocaustu. Swoje osobiste wyzwolenie będzie miała dopiero w latach 50. Etat kury domowej zamieni na pierwszą prawdziwą pracę w sklepie pogrzebowym Styks. Córką Barbary jest Violetta, kobieta niekochana, pragnąca uznania i miłości. I wreszcie Kalina, która chce się wyzwolić od rodzinnej traumy. Jest uzbrojona w miłość, wolność, ma wykształcenie, pasje i zarabia własne pieniądze.

Powieść Joanny Bator jest wciągająca. Zawiłości kobiecych losów nie są przedstawiane jak kronika rodzinna: dzień po dniu, rok po roku. To splot zdarzeń, przez które autorka prowadzi nas różnymi ścieżkami. Jest miłość, czas wojny, głód, sierociniec i zabójstwo. Jej bohaterki są z krwi i kości. Kochają, zdradzają, buntują się i cierpią. Mądra i piękna książka. Joanna Bator „Gorzko, gorzko”. Po kolejną receptę zapraszam już za tydzień. Książka na receptę.

Audycja “Książka na receptę” na antenie Radia Index 96 fm w każdą środę o godzinie 17:15.

Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl+Enter.

Zobacz więcej
Back to top button
X

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: