WINOBRANIEZIELONA GÓRA:

Oblicza Winobrania: coś dla fanów antyków, sztuki i dla najmłodszych

Grali lokalni artyści, a na deptaku było mniej straganów – tym z pewnością wyróżniało się Winobranie 2020. Program święta był nieco okrojony, ale skoncentrowany na tym, co związane z miastem i regionem. Imprezę dobrze będą wspominać winiarze, których produkty zostały bardziej wyeksponowane. Co jeszcze mogliśmy zobaczyć w czasie dni Zielonej Góry?

W dwóch punktach w centrum miasta: obok Muzeum Ziemi Lubuskiej i przy filharmonii rozstawili stoiska regionalni twórcy rękodzieła. Pokazywali m.in. swoje obrazy, także o tematyce winiarskiej i winobraniowej.

Jesteśmy bodajże po raz drugi. W tamtym roku była próba, więc już tu byliśmy. Myślę, że wszystko OK, fajnie i mamy czym się pochwalić. Z roku na rok będziemy się rozwijać i będziemy bardziej widoczni, będziemy wizytówką miasta i nią jesteśmy. Na moim plakacie są grafiki z zeszłorocznych edycji winobraniowych. W tym roku na mieście króluje grafika Jurka Fedro, także polecam podnieść głowy do góry. A poza tym są prace często nawiązujące do naszego regionu, winiarstwa i tego, co mamy najpiękniejszego.

Szczegóły – do wysłuchania poniżej.

Nieco dalej, przy ulicy Kupieckiej, znajdował się targ antyków. Przyciągał zarówno osoby, które poszukiwały ciekawych drobiazgów do domu, jak i kolekcjonerów.

Są osoby, które szukają rzeczy naprawdę zabytkowych, ale jest też dużo osób, które poszukują czegoś, co będzie tańsze i pasujące do jakiegoś kompletu, który posiadają w domu. Mamy bardzo duży wybór przedmiotów porcelanowych, kryształowych, od takich, które mają około 150 lat do takich 30-, 40-letnich, w stylu secesyjnym, biedermeier, a także takich designerskich, z lat 60. czy 70. XX wieku.

Więcej o targu staroci dowiecie się z całego materiału.

Zmiany na Winobraniu dotyczyły obecności Bachusa. Rzadziej bywał w mieście, odwiedzał za to sołectwa, które są częścią dzielnicy Nowe Miasto. Razem ze stowarzyszeniem Akademia Tradycji był m.in. w Starym Kisielinie, Zawadzie i Przylepie. Pod koniec Winobrania podzielił się swoimi wrażeniami.

Odbyłem kilka przepięknych podróży do okolicznych sołectw, gdzie byłem bardzo, bardzo mile przyjęty. Mam nadzieję, że to będzie tradycją. Mam nadzieję, że te spotkania, te wyjazdy Bachusa do ludzi – tak jak mówiłem, że “wywozimy Winobranie poza miasto” – że to się przyjmie. Dlatego też bardzo serdecznie chciałbym podziękować wszystkim sołtysom, którzy mnie bardzo, bardzo ciepło przyjęli.

Organizatorzy dni Zielonej Góry nie zapomnieli o najmłodszych. Dzieci mogły bawić się w towarzystwie Teatru 4 Kąty w Ogrodzie Botanicznym. Tam przez cały tydzień odbywały się zajęcia w klimacie indiańskiej wioski.

W tym roku zaproponowałyśmy dzieciom indiańską wioskę. Okazało się, że to jest bardzo sprawdzony pomysł. Mamy “Indian”, którzy przychodzą codziennie. Staramy się bawić z dziećmi właśnie w konwencji wioski indiańskiej, a więc mamy swoje okrzyki, zabawy, pióropusze, medaliony łapacze snów. Malowaliśmy swoje tipi, które zbudowaliśmy z dziećmi.

Poniżej – relacja z tego wydarzenia.

Jak odmienną formułę Winobrania ocenili uczestnicy święta? Posłuchajcie.

A jak wy będziecie wspominać tę imprezę? Dajcie nam znać w komentarzach.

Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl+Enter.

Zobacz więcej
Back to top button
X

Spelling error report

The following text will be sent to our editors: