ROZMOWA NA 96 FM:

MG Project – przebojowo!

Skąd wziął się pomysł założenia MG Project?
    Od dawna chodziło mi po głowie, aby zrobić coś swojego. Poniekąd było to również spowodowane lekkim marazmem w moim życiu muzycznym. Po rocznej pracy w Radiu Index postanowiłem wrócić do muzyki bardziej intensywnie. Zebrałem kilku studentów i absolwentów Wydziału Artystycznego Uniwersytetu Zielonogórskiego i w ten sposób rozpoczęliśmy działalność, głównie koncertową.

„MG” w nazwie zespołu pochodzi od Twoich inicjałów. Czy reszta zespołu nie miała wobec tego pomysłu żadnych obiekcji? W końcu niektórzy z Twoich muzyków mają także bogatą muzyczną przeszłość.
    Zgadza się, są w MG Project indywidualności. Jednak zespół ten był pomyślany jako mój solowy projekt, ale przy bardzo aktywnym udziale innych muzyków – również kompozytorskim. Postanowiłem więc firmować go nie tyle swoim imieniem i nazwiskiem, co chociaż inicjałami. Do mnie, jako lidera, należy ostatnie zdanie, ja jestem głównym kompozytorem repertuaru. Chociaż muszę podkreślić, że moi koledzy i koleżanka z zespołu mają również niebagatelny wpływ na tę muzykę.

Trzonem Waszej muzyki jest funk, ale mieszają się tam także inne elementy. Możesz uchylić rąbka tajemnicy, jakie, i co tak naprawdę gra MG Project?
    Właśnie, muzyka funkowa stanowi u nas podstawę. Jest mocny beat perkusji i basu, kołyszący, taneczny… Ale także zahaczamy o jazz, zwłaszcza jego elektryczną odmianę, czyli jazz rock. Jest też trochę rytmów chill-outowych, zdarza nam się także sięgnąć do muzyki latynoskiej. Mamy jeden kawałek, który bardzo mocno „siedzi” w tej stylistyce. Moim zdaniem nie warto zamykać się w jednym kierunku muzycznym. Fajną sprawą jest to, że żonglujemy i lawirujemy między różnymi gatunkami. Sam na co dzień słucham podobnych zespołów. Nie stanowi dla mnie różnicy, czy słucham muzyki klasycznej, jazzowej czy mocnego rocka. Muzyka dzieli się na dobrą i na złą.

A czy są takie gatunki muzyczne, których nie wpletlibyście w Waszą twórczość?
    Pewnie nie wplatalibyśmy w nasze utwory muzyki klasycznej. Pomimo, że jej słuchamy, to jest jednak bardzo odległy rejon. Staramy się działać jednak jak najszerzej. Znajdują się w naszej muzyce nawet elementy rocka. Nie tknęlibyśmy disco polo czy innych tego typu rzeczy.

Dlaczego zdecydowaliście się grać muzykę instrumentalną?
    Bardzo dużo słucham tego typu muzyki. Bas jest głównym elementem twórczości MG Project. Dochodzą do tego także tematy grane na skrzypcach czy na gitarze i to stanowi taki wyznacznik naszego stylu. Nasze utwory przypominają trochę piosenki z tym, że nie ma w nich wokalu. W naszym przypadku melodie, które mógłby zaśpiewać człowiek, grane są przez instrumenty.

Piszecie też o sobie, że Waszym zadaniem jest przełamanie stereotypu „trudnej i elitarnej muzyki instrumentalnej”. W jaki sposób chcecie to zrobić?
    Posłużę się tutaj przykładem. Pewną inspirację czerpałem od mojego nauczyciela gitary basowej. Miałem okazję się uczyć od niego na kilku edycjach warsztatów „Blues nad Bobrem”. Mówię tu o Wojtku Pilichowskim, znakomitym polskim basiście. On traktuje swoją działalność solową podobnie jak my swoją muzykę. Pomimo że gra utwory instrumentalne, to stara się, aby były tam chwytliwe tematy, kołyszące i bardzo bujające rytmy. Byłem na kilku jego koncertach i to naprawdę działa. Przychodzą tam ludzie nie będący muzykami i bardzo entuzjastyczne odbierają tę muzykę. Staram się iść podobnym tropem i nie komplikować naszej muzyki na siłę. Chcę, aby była melodyjna i rytmiczna, aby słuchacz mógł sobie zanucić nasze kawałki po ich wysłuchaniu. Ale czy to się udaje, to już nie mi oceniać.

To spytam teraz o tytuły Waszych utworów. Skąd je bierzecie, skoro same numery nie mają tekstów?
    To jest wielka męczarnia wymyślać tytuły do utworów instrumentalnych. Często bierze się to z przypadku. Mamy utwór pod tytułem „Ostatni trolejbus na Ustronie” albo nasz najnowszy zatytułowany „Radość rolnika”. Po prostu zastanawiam się nad jakimś nietypowym doborem słów, którym mógłby zatytułować utwór. Taka jest nasza filozofia. Jak zauważyłeś, tekstów nasze kawałki nie posiadają, więc chyba innym tropem nie da się pójść.

Macie już za sobą kilka koncertów. Jak je wspominasz i gdzie byliście najlepiej przyjmowani?
    Graliśmy głównie w Zielonej Górze czy po prostu na Ziemi Lubuskiej np. w Żarach. Jak było do tej pory? Powiedziałbym, że zadowalająco. Koncerty są o tyle fajne, że widzę, jak publiczność reaguje na nasze utwory i kiedy coś trzeba zmienić w tych kawałkach. Zdarza się, że potem je nieco zmieniamy. To też jest jedna z zasad mojego działania. Chcę, żeby te utwory się zmieniały i ewoluowały, pod takim kątem, aby podobały się one zarówno nam, jak i publiczności. Zdarzają się jednak numery, które uważam za formę zamkniętą.

A jak wygląda załatwianie takich koncertów w Waszym wypadku? Wysyłacie demówki do organizatorów czy może oni sami się do Was odzywają, bo np. usłyszeli od kogoś o czymś takim jak MG Project?
    To jest dość ciężka sprawa i wymaga dużo pracy, wykonania wielu telefonów, maili czy demówek. Ja oprócz tego, że wziąłem na siebie obowiązek muzycznego dowodzenia tym zespołem, to jeszcze robię także za jego menadżera. Wcześniej grając w innych kapelach było tak, że to ktoś inny załatwiał te koncerty, a ja przychodziłem i grałem. Teraz wygląda to trochę inaczej, wymaga to dużo więcej pracy, ale daje ona sporą satysfakcję i o to przecież chodzi.

MG Project

Zespół zielonogórskiego basisty Marcina Gromnickiego. Po latach zdobywania doświadczeń u boku innych band – leaderów postanowił powołać do życia własny twór muzyczny (listopad 2011). Grupę tworzą absolwenci i studenci kierunków związanych z Instytutem Muzyki na Uniwersytecie Zielonogórskim (Edukacja Muzyczna, Jazz i Muzyka Estradowa). Formacja stawia na różnorodność stylistyczną, stąd w jej dźwiękach wysłyszeć można chill out, jazz, rytmy latynoskie, a przede wszystkim funk, stanowiący solidną podstawę. W repertuarze dominują autorskie utwory, wzbogacone o kilka tzw. standardów, kowerów instrumentalnych.

Jednym z założeń "MG Project" jest przełamanie stereotypu "trudnej i elitarnej" muzyki instrumentalnej. Kołyszące rytmy oprawione melodyjnymi tematami i pełnymi pasji improwizacjami, mają za zadanie po prostu wpadać w ucho. Warto też podkreślić znaczącą w twórczości grupy rolę elektrycznych skrzypiec Kasi Pawłowicz. Dodają one istotnego kolorytu, szczególnie w partiach wykonywanych wspólnie z gitarą.  


Skład:
Marcin Gromnicki: gitara basowa
Grzegorz Sykulski: instrumenty klawiszowe
Katarzyna Pawłowicz: skrzypce elektryczne
Stanisław Żaczek: gitara
Bartek Wilk: perkusja


www.facebook.com/www.mgproject

Autor: Michał Cierniak

Zobacz więcej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Back to top button
0:00
0:00