niedziela , 4 Grudzień 2016
Home / Sport / Żużel / ZKŻ – Unibax 32:58
fot. Mateusz Kucza
(fot. Mateusz Kucza)

ZKŻ – Unibax 32:58

Przed spotkaniem w parkingu maszyn krzątali się mechanicy oraz zawodnicy obu ekip przygotowując sprzęt do zawodach. Punktualnie o godzinie 19.00 rozpoczęła się prezentacja zawodników obydwu ekip.
W biegu I Pierwszy spod taśmy wystrzelił Zengota jednak nie poszła ona równo i sędzia Demski zarządził powtórkę startu w biegu I. W powtórce najlepszy okazał się od startu do linii mety Zengota przywożąc 3 punkty drugi był Celmer a trzeci dopiero jeden z najlepszych juniorów na świecie Chris Holder, defekt zanotował Kling. Tak wiec pierwsza odsłona tego  ciekawego spotkania zakończyła się remisem 3-3. W biegu II wielka radość zapanowała na trybunach stadionu wyścig wygrał bowiem rekonwalescent Dobrucki zapisując nas swym koncie 3 punkty drugi zameldował się Kościecha i jak się okazało były to pierwsze a zarazem ostatnie punkty tego zawodnika w tych zawodach.Trzeci linie mety minął drużynowy mistrz świata Iversen a czwarty był Miedziński jak sie później okazało jeden z bohaterów spotkania. Jak się okazało na następne zwycięstwo drużyny Falubazu musieliśmy poczekać do biegu XII gdzie trzy punkty przywiózł Grzegorz Zengota.

Podsumowanie

W tych zawodach możemy od III biegu zastosować powiedzenie z piłkarskich boisk, że był to „mecz do jednej bramki”. Klasą dla siebie okazał się lider „Aniołów” Wiesław Jaguś który zdobył komplet 15 punktów. W drużynie ZKŻ pretensji do swego występu nie powinien mieć junior Grzegorz Zengota, który zgromadził 11 (6) i okazał się liderem drużyny i może się pochwalić pokonaniem   Andersena oraz dwukrotnie Holdera a to już mówi samo za siebie. Drużyna ZKŻ przegrywa już trzecie spotkanie na własnym torze i to w drastyczny sposób. Były zapewnienia działaczy trenerów i zawodników, że będzie tylko lepiej. To prawda w Rzeszowie nasi żużlowcy pojechali rewelacyjnie i wszyscy przed meczem zastanawialiśmy się czy będziemy świadkami niespodzianki. Wyglądało to jakby  drużyna Falubazu rozgrywała mecz na torze przeciwnika. Biegi numer III, VII, IX, X, XI, XIII, XV kończyły się podwójnymi zwycięstwami gości z Torunia, a klasą sami dla siebie byli Hans Andersen, Ryan Sullivan oraz „mały wielki wojownik” Wiesław Jaguś.
Autor: Benedykt Jach (współpracujący z portalem www.uzetka.pl)

Like
Like Love Haha Wow Sad Angry

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close