Home / Sport / Żużel / Z ukrycia (2): Zagrożenie niepełną ligą
Fani nie chcą kłótni czy skandali. W ostatnich latach rzeczywistość bywała brutalna... (fot. Tomasz Misiak)

Z ukrycia (2): Zagrożenie niepełną ligą

Wszystko za sprawą rzeszowskiego zamieszania. Szefowa klubu, Marta Półtorak, jak się zdaje, "strzeliła focha". Nie chce wykładać (poprzez swoją firmę – Marma Polskie Folie) pieniędzy na utrzymanie Stali Rzeszów w Ekstralidze. Na specjalnej konferencji prasowej wyjaśniała decyzję mocnego ograniczenia sponsoringu. Między innymi, nie podoba się jej sposób funkcjonowania najwyższej klasy rozgrywkowej. Powodów było kilka, ale w kuluarach i tak mówi się o czym innym. Mianowicie, byłej pani prezes miało się nie podobać, że ma za mało do powiedzenia, pomimo dokładania sporych środków. Nie chcę tutaj roztrząsać wewnętrznych spraw z odległego Podkarpacia, bo to nie moja sprawa, a prawdziwej wersji pewnie nie poznamy. Fakty są jednak następujące: „Żurawie” pod komendą trenera mają aż 2 zawodników i połowę budżetu potrzebnego do funkcjonowania w Ekstralidze na solidnym poziomie.

Marta Półtorak zapowiada, że wesprze co najwyżej szkółkę żużlową, jeśli Stal zdecyduje się na walkę o tytuł DMP zamiast mistrza pierwszej ligi. Ma takie prawo, ale zdecydowała się na taki ruch grubo za późno, zostawiając ekipę na lodzie – zamiast kompletować skład, głównym zmartwieniem jest wyskrobywanie złotówek. Roman Karkosik już przed tegorocznym sezonem zadeklarował, że to będzie ostatni raz. Torunianie się odpowiednio przygotowali i „jadą dalej”. A rzeszowianie przypominają teraz dzieci we mgle. A co, jeśli odpuszczą E-ligę?

Będzie dym, mówiąc krótko. Konkurs na dziką kartę już zorganizowano. Więcej chętnych nie ma… prezes Orła Łódź, Witold Skrzydlewski, jeszcze w trakcie rozgrywek zapowiadał, że nie chce awansować, bo go nie stać. To samo słyszymy w przypadku Ostrowa Wielkopolskiego, który dopiero co wygrał rozgrywki drugiej ligi. W Bydgoszczy oraz Gnieźnie jeszcze odbija się czkawką zeszłoroczna próba „zawojowania” Ekstraligi. Z kolei Łotysze z Daugavpils i rybniczanie „nie wychylają się”. Jak „Żurawie” nie znajdą miedziaków, to zostanie 7 zespołów w najlepszej lidze świata?

Siódemka z jednej strony przynosić ma szczęście, ale z drugiej przypomina kosę. W tym wypadku interpretacja może być tylko jedna. Redakcyjny kolega powiedział mi kiedyś, że żużel umiera i ma najlepsze lata za sobą. Zaprzeczyłem, obserwując starania władz o jak najmocniejsze ulepszenie produktu, jakim jest czarny sport. Teraz już wiem, że równia pochyła prowadzi w dół. Moim zdaniem – proszę wybaczyć ostre porównanie – przypomina to strojenie stygnącego nieboszczyka. Przez jakiś czas uda się zamaskować fakt śmierci, ale nie na zawsze. Kibice chcą oglądać ciekawe mecze i dobra walkę na torze – chcą widowiska. Tym czasem dość regularnie „raczeni są” skandalami: ucieczkami z finału czy przerywaniem ledwie zaczętego spotkania pomimo kilkugodzinnej walki z nawierzchnią. Obserwatorzy mają wtedy głęboko w nosie kto jest winny, bo i tak nie obejrzą meczu. Zbierając to wszystko w całość, nietrudno się dziwić niektórym potentatom, że nie chcą „ładować” pieniędzy w ten sport…

Autor: Marcin Pakulski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close