czwartek , 8 Grudzień 2016
Home / Sport / Żużel / Wielki come back “Darky’ego”!
fot. speedwaygp.com
Od lewej: Matej Zagar, Darcy Ward oraz Chris Holder (fot. speedwaygp.com)

Wielki come back “Darky’ego”!

Kolejna impreza z cyklu GP odbyła się w duńskiej Kopenhadze już po raz jedenasty. Polacy niestety rzadko wywożą z "Wenecji Północy" dobre wspomnienia. W zeszłym roku chociażby Tomasz Gollob zajął tam przedostatnie miejsce, a Jarosław Hampel już w pierwszym starcie nabawił się poważnego urazu – złamania nogi w kostce, wykluczającego go ze ścigania na większą część sezonu. Biało-czerwoni sympatycy żużla liczyli więc na postawę swoich rodaków – Tomasz Gollob powinien zanotować w końcu lepszy występ po serii słabszych, Krzysztof Kasprzak chciał sięgnąć w końcu po indywidualne zwycięstwo, a Jarosław Hampel – ustabilizować formę występów w elitarnym cyklu, zwłaszcza po ładnej wygranej w Gorzowie przed 2 tygodniami.

Zawody nie zaczęły się udanie. Przyzwoicie zaczął tylko Kasprzak – przy jego nazwisku pojawiły się 2 punkty. Z kolei w biegu nr 2 Hampel zdołał przyjechać na metę tylko przed Gollobem, co nie wróżyło żadnemu z panów dobrze. A dla sympatyków żużla z Zielonej Góry strasznym ciosem okazał się trzeci wyścig dnia – doszło do upadku Emila Sayfutdinova i Andreasa Jonssona. Choć teoretycznie to Rosjanin powinien czuć się gorzej po tej makabrycznie wyglądającej kraksie, to jemu akurat za wiele się nie stało. U zielonogórskiego Szweda niestety było, później potwierdzone, podejrzenie złamania łopatki – taki sam uraz wykluczył z jazdy Darcy'ego Warda na 7 tygodni! "AJ" nie był zdolny do kontynuowania zawodów i wyraźnie nie czuł się najlepiej. Kolejne starty niestety nie poprawiały sytuacji biało-czerwonych – po 3 startach nasz sympatyczny "Mały" miał zaledwie punkt, Gollob 2, a Kasprzak 4. O ile Hampel szanse na awans do półfinałów miał jedynie matematyczne, to większe mieli pozostali nasi rodacy, musieli jedynie mocno wziąć się do poprawek w sprzęcie, wyraźnie nie jadącym wedle życzeń rajderów. Jednym z piękniejszych wyścigów dnia był dwunasty – startujący tutaj Australijczycy (Ward i Holder) byli nieosiągalni dla rywali i wspaniale ze sobą walczyli. Po przerwie na kosmetykę toru, gonitwa nr 13 nie okazała się pechowa dla Golloba. Zapisał on wreszcie w swoim dorobku trójkę, pokonując dobrze sobie radzących w Danii Woffindena i Sayfutdinova. Dwa biegi później także zwyciężył Hampel w cieszącym oko stylu. W wyścigu 18 zaś doskonale poradził sobie z Zagarem Gollob i po zasadniczej serii zawodów miał 8 punktów, awansując do półfinałów. Niestety, i Kasprzak, i "Mały" zgromadzili tylko po 6 oczek, mogli więc pakować motocykle do swoich busów. W międzyczasie osłabiony został też nasz dzisiejszy rywal – Fogo Unia Leszno. W biegu 19 fatalnie upadł Fredrik Lindgren, czego efektem było złamanie ręki. Dobrze znany w Zielonej Górze "Fretka" też nie do końca był przytomny, bo uderzył się też mocno w głowę. Przyszedł czas na półfinały. W pierwszym z nich "Turbo Bliźniaki" z Australii nie zostawili szans Gregowi Hancockowi, a w drugim dość sensacyjnie pierwszy przyjechał reprezentujący Słowenię Zagar, a za nim Gollob. Nie awansowali tutaj z kolei Woffinden i Sayfutdinov, czyli zawodnicy prowadzący w klasyfikacji tegorocznego cyklu. W finale zawodów w Kopenhadze pod taśmą ustawili się: Gollob, Ward, Zagar i Holder. Ostatni bieg dnia okazał się pięknym zwieńczeniem całej imprezy. Słoweniec długo walczył z Wardem, w końcu górą był żużlowiec z Antypodów. Za tą dwójką do mety dojechał Holder, a w stawce nie liczył się nasz reprezentant, Gollob.

A więc kolejna impreza z cyklu Grand Prix za nami. Wspaniały powrót zaliczył "Darky" Ward, odnosząc wyśmienity triumf w doskonałym stylu. Tomasz Gollob, po nierównym występie, ale awansował wreszcie do finału, po serii niedobrych występów w cyklu. Kolejne słabsze starty zanotowali Hampel i Kasprzak. Duńska odsłona zawodów ukazała jednak, że uczestnicy tegorocznego cyklu to istny "objazdowy szpital" – przynajmniej połowa z nich jest lub była kontuzjowana bądź jeszcze się rehabilituje. Zwyciężający Ward wrócił do ścigania po 7 tygodniach przerwy. Pretendujący do mistrzowskiego tytułu Sayfutdinov startował ze złamaną kością w lewej stopie. Woffinden zaledwie 4 tygodnie temu złamał obojczyk, a 2 tygodnie temu w Gorzowie jeździł ze specjalną blachą i śrubami, spajającymi kość. Nie wiadomo, czy wreszcie zdrową rękę ma Pedersen, który długo borykał się z bólem kończyny. Lindgren ma złamaną rękę, a Jonsson łopatkę. Obydwaj Szwedzi będą pauzować przez przynajmniej miesiąc. Na tor upadł również Iversen, choć jemu nic się nie stało. Na pewno przyznać trzeba, że w cyklu GP wiele się w tym roku dzieje. Szczególnym objawieniem są zawodnicy jadący z dzikimi kartami – między innymi Darcy Ward i Tai Woffinden. Wybornie spisuje się też "młodzież" – Sayfutdinov i Holder, niewiele dając możliwości weteranom cyklu – np. Hancockowi czy Gollobowi. Możliwe, że jesteśmy świadkami  swoistej "zmiany warty" w elitarnym cyklu.

Autor: Marcin Pakulski

Like
Like Love Haha Wow Sad Angry

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close