poniedziałek , 5 Grudzień 2016
Home / Sport / Żużel / Oblężenie Jasnej Góry
fot. Falubaz
Logo Stelmet Falubaz (fot. Falubaz)

Oblężenie Jasnej Góry

Na spotkanie z częstochowskimi "Lwami" i kibice, i zawodnicy wybierali się z uzasadnionymi obawami. Żółto-biało-zieloni poza inauguracyjnym, okazałym zwycięstwem prezentowali dość słabą formę na wyjazdach. Nadszedł czas, aby wreszcie drużyna "zaskoczyła" i wróciła do domu z tarczą, a także z bezcennymi punktami meczowymi. Do składu wrócił szwedzki motor napędowy – Andreas Jonsson, a trener Dobrucki nie wprowadzał innych zmian, więc ustawienie drużyny pozostało niezmienione. W awizowanej ekipie Włókniarza figurowały nazwiska takie jak Sayfutdinov, który jest jednym z pretendentów do zdobycia Indywidualnego Mistrzostwa Świata, a także – Laguta, Holta, Jensen czy Szombierski, wsparte formacją juniorską. Stelmet Falubaz miał więc czego się obawiać.

Pierwsze trzy biegi kończyły się podziałem punktów, dopiero w czwartym zielonogórzanie zwyciężyli 4:2 – Hampel w dobrym stylu rozprawił się z Sayfutdinovem, a Adamczewski z Czają. Biało-zieloni odpowiedzieli jednak natychmiast, w piątej odsłonie niesamowity tego dnia Szombierski pokonał Jonssona, a powoli rozkręcający się Laguta – Davidssona. Następne wyścigi znowu kończyły się remisowo, jednak ten szósty wzbudził nieco kontrowersji. Wtedy to, po wyjściu z pierwszego łuku, zabrakło miejsca dla Prostasiewicza, którego za blisko bandy dopchnął młodzieżowiec Włókniarza, Łęgowik. Kapitan został wykluczony po upadku. Po 2 seriach startów wynik był więc 21:21 – nic nie było jasne, a końcowy rezultat pozostawał sprawą otwartą. Bieg numer 8 można uznać chyba za przełomowy – Jonsson wygrał go, ale po ładnej akcji jako drugi do mety dojechał Davidsson – a objechał w międzyczasie Sayfutdinova! Wyszedłszy wtedy na prowadzenie, Stelmet Falubaz już go nie oddał, pomimo ambitnej i zaciętej walki "Lwów". W 9. gonitwie Kapitan wespół z fantastycznym Jabłońskim dowieźli jeszcze 4:2 dla zespołu z Grodu Bachusa, choć przez parę chwil wszystko układało się na podwójną korzyść zielonogórzan. Wyścig 10. z kolei był prawdziwą kwintesencją żużlowego piękna i walki. Adamczewski nie liczył się w stawce, ale na czele jechał Hampel, który bardzo długo odpierał zaciekłe i widowiskowe ataki zarówno Laguty, jak i Szombierskiego, który ostatecznie wygrał z "Małym" o pół koła. Mecz wkroczył w decydująca fazę, a goście z Zielonej Góry utrzymywali skromną, czteropunktową przewagę w meczu – 32:28. Gospodarze po 11. biegu, który wygrali 4:2, zbliżyli się jeszcze do Stelmetu Falubazu, ale kolejne dwa biegi skończyły się podziałami punktów, zatem przed wyścigami nominowanymi na tablicy widniał rezultat 38:40. W międzyczasie Hampel znowu musiał uznać wyższość Szombierskiego, za co tym razem miał delikatne pretensje – o zachowanie w pewnym stopniu nie fair. W przedostatniej odsłonie dnia zmierzyli się Laguta i Sayfutdinov z Protasiewiczem i Dudkiem. Nasz młodzieżowiec doskonale poradził sobie z Sayfutdinovem, Kapitanowi jednak zabrakło sił na Lagutę. Przed ostatnim biegiem Stelmet Falubaz prowadził 43:41, a emocje na stadionie w Częstochowie sięgały zenitu. Pd taśmą stanęli: Holta, nasz stary znajomy, Hampel, żądny rewanżu, Szombierski, dotychczas niepokonany i Jonsson, chcący wtrącić swoje trzy grosze. Goście zdecydowanie wygrali start i dowieźli do mety podwójne zwycięstwo, zapewniając też przyjezdnym triumf 48:42. 2 duże punkty pojechały do Zielonej Góry, po iście trudnym, wymagającym i zaciętym meczu.

W obozie częstochowian zaskoczeniem okazał się "Szumina" – 13 punktów to wspaniała zdobycz, a mógł być nawet czysty komplet. Niespodziankę sprawił również, choć przykrą, Jensen – zaledwie 3 oczka to wyraźny i niepokojący spadek formy. Holta zdobył swoje punkty na standardowym poziomie. Zawiodły na pewno rosyjskie rakiety – po słabym początku rozkręcił się co prawda Laguta, ale Sayfutdinov był na krzywej opadającej. Od młodzieżowców też można było więcej trochę oczekiwać.

W ekipie żółto-biało-zielonych każdy w zasadzie miał wkład w ten triumf. Hampel i Jonsson pojechali jak na liderów przystało. Protasiewicz na pewno powiększyłby swój dorobek, gdyby nie owo kontrowersyjne wykluczenie. Davidsson uzbierał 4 oczka, pokazał nawet plecy Rosjanom, ale sam mówił, że oczekiwał nieco więcej od siebie. Dużym zaskoczeniem in plus jest postawa Jabłońskiego – zdobył on 7 punktów w rewelacyjnym stylu. Zielonogórscy juniorzy ani nie zawiedli, ani nie błyszczeli – również uzbierali ważne zdobycze. Z cała pewnością można powiedzieć, że żółto-biało-zieloni podnieśli się z kolan po klęsce w Tarnowie. Teraz trzeba tylko uważać, aby się znowu nie potknąć…

Dospel Włókniarz Częstochowa – 42:
09. Michael J. Jensen (0,1*,2,0) = 3+1
10. Rune Holta (3,2,0,3,0) = 8
11. Grigorij Laguta (0,1,1,3,3) = 8
12. Rafał Szombierski (3,3,3,3,1) = 13
13. Emil Sayfutdinov (2,2,1,1,0) = 6
14. Hubert Łęgowik (0,1,0) = 1
15. Artur Czaja (3,0,0) = 3

Stelmet Falubaz Zielona Góra – 48:
1. Andreas Jonsson (1*,2,3,2,2*) = 10+2
2. Jonas Davidsson (2,0,2*,0,-) = 4+1
3. Piotr Protasiewicz (1*,w,3,2,2) = 8+1
4. Krzysztof Jabłoński (2,3,1,1*) = 7+1
5. Jarosław Hampel (3,3,2,2,3) = 13
6. Patryk Dudek (2,0,1*,1*) = 4+2
7. Kamil Adamczewski (1*,1,0) = 2+1

Bieg po biegu:
1. 66,32 -Holta, Davidsson, Jonsson, Jensen 3:3
2. 67,52 – Czaja, Dudek, Adamczewski, Łegowik 3:3 (6:6)
3. 66,73 – Szombierski, Jabłoński, Protasiewicz, Laguta 3:3 (9:9)
4. 66,98 – Hampel, Sayfutdinov, Adamczewski, Czaja 2:4 (11:13)
5. 67,77 – Szombierski, Jonsson, Laguta, Davidsson 4:2 (15:15)
6. 67,25 – Jabłoński, Sayfutdinov, Łęgowik, Protasiewicz (w) 3:3 (18:18)
7. 67,19 – Hampel, Holta, Jensen, Dudek 3:3 (21:21)
8. 67,56 – Jonsson, Davidsson, Sayfutdinov, Czaja 1:5 (22:26)
9. 66,89 – Protasiewicz, Jensen, Jabłoński, Holta 2:4 (24:30)
10. 67,50 – Szombierski, Hampel, Laguta, Adamczewski 4:2 (28:32)
11. 67,42 – Holta, Protasiewicz, Sayfutdinov, Davidsson 4:2 (32:34)
12. 67,68 – Laguta, Jonsson, Dudek, Łęgowik 3:3 (35:37)
13. 67,56 – Szombierski, Hampel, Jabłoński, Jensen 3:3 (38:40)
14. 67,77 – Laguta, Protasiewicz, Dudek, Sayfutdinov 3:3 (41:43)
15. 67,29 – Hampel, Jonsson, Szombierski, Holta 1:5 (42:48)

Autor: Marcin Pakulski

Like
Like Love Haha Wow Sad Angry

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close