niedziela , 11 Grudzień 2016
Home / Sport / Żużel / I ja tam byłem…
(fot. )

I ja tam byłem…

Już na wstępie dostałem białą opaskę na rękę, czyli oznakę, że reprezentuje media. Z kolegami z redakcji nie omieszkaliśmy powspominać prezentacji z przeszłości. Czerwone dywany, Tomasz Lis, limuzyny, Big Cyc – właśnie te elementy najczęściej wygrzebywaliśmy z pamięci. Jak było w tym roku? Na pewno mokro i to poczuł każdy fan Falubazu. Deszcz padał akurat całą prezentacje. Przed i po niej ani kropla z nieba nie spadła. To już chyba jakieś fatum – ostatnie prezentacje pod względem pogody też nie dopieszczały kibica. Niestety w naszym mieście nie mamy jednak możliwości zorganizowania imprezy na taką skalę pod dachem. Być może umożliwi nam to hala budowana przy ulicy Sulechowskiej – o ile się takowej doczekamy.

Był w sobotę Golden Life, była orkiestra z budowlanki, był cały skład Falubazu. Czegoś mi jednak brakowało. Zrezygnowano z prowadzenia dopingu – kibice bez gniazdowego śpiewali kiedy chcieli, jak chcieli i co chcieli. Sytuacje rozbawił nieco i poratował trener Piotr Żyto prowadząc ‘Szkocję’. Mimo wszystko wolałbym zobaczyć gniazdo i na nim popularnego "Juniora" podrywającego fanów do krzyków i oklasków. Spodziewałem się też na koniec sztucznych ogni. Stały to już chyba element zielonogórskiego klubu, a w sobotni wieczór ich nie ujrzeliśmy. Czasem też żarty Bryndala wcale nie śmieszyły – ale to już kwestia gustu. Nie było powalającej końcówki – dziękujemy, do widzenia i tyle. A szkoda.

Nie można tylko wiecznie narzekać – powiedziałem czego mi brakowało, to warto też pochwalić. Stawili się wszyscy, a to plus. Na plus zaliczyłbym też duet trenerski Andrzej Huszcza-Piotr Żyto. Obaj panowie tryskali humorami i dało się to odczuć. Podobała mi się gra orkiestry – z sentymentu także (sam grałem, w końcu najlepsza w Polsce). Bardzo fajne wstawki dawali chłopaki i dziewczyny z budowlanki. No i w końcu powrót do historycznej nazwy Falubaz. To się ceni – gratulacje dla całego zarządu.

Koniec tego dobrego. Napisałem już o wszystkim o czym chciałem. I choć według mnie nie była to prezentacja dużo lepsza od poprzednich, to jednak nie żałuje. Zmokłem, ale wychodziłem szczęśliwy, że teraz oficjalnie w zapowiedziach, relacjach i tabelach mogę pisać FALUBAZ Zielona Góra!

Autor: Mateusz Howis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close