Home / Sport / Żużel / „Gdy emocje już opadną…”
Żużel (fot. Tomasz Misiak)

„Gdy emocje już opadną…”

Obsada tegorocznego turnieju była bardzo silnie obesłana przez zawodników Unii Leszno. Przyjechało ich aż czterech, z czego dwójka znalazła się w ścisłym finale (Piotr Pawlicki i Grzegorz Zengota), jeden odpadł po biegu barażowym (Przemysław Pawlicki) a tylko Tobiaszowi Musielakowi nie do końca się powiodło, pomimo dobrego występu w lidze na tym samym torze, kilka dni wcześniej. Jak się okazuje, menadżer leszczyńskich „Byków” docenia starania swoich żużlowców:

Adam Skórnicki, menadżer Unii Leszno

Mecz pomiędzy Falubazem a Unią, a następnie IMP wyraźnie potwierdza, że owal przy ul. Wrocławskiej 69 bardzo odpowiada Piotrowi Pawlickiemu (wywalczone srebro). Zawodnik powiedział nam, jak ocenia tor w Winnym Grodzie:

Piotr Pawlicki

Dobrze też widać, że zielonogórska nawierzchnia nie jest zagadką dla Janusza Kołodzieja. Może „Koldi” wypracował sobie specjalną receptę, z której teraz sukcesywnie korzysta?

Janusz Kołodziej

Patrząc na statystyki i punktację, można odnosić wrażenie, że walka o złoty medal w teorii powinna była rozegrać się pomiędzy Kołodziejem i Pawlickim (po 14 punktów po 5 seriach). Ta dwójka musiała jednak uznać wyższość Krzysztofa Kasprzaka. Czy Kołodziej odczuwa jakiś niedosyt?

Janusz Kołodziej

Nie sposób przejść nad zawodami rozegranymi w Zielonej Górze, pomijając komentarz odnośnie naszych zawodników. O to poprosiliśmy Jacka Frątczaka:

ocena Jacka Frątczaka

Na szczęście możliwe było uświadczenie pozytywnego akcentu – dwóch zwycięstw Jarosława Hampela. W ostatnim czasie „Mały” był w widocznym dołku. Czy można liczyć, że w ten sposób się odbuduje i z powrotem „wskoczy” na swój poziom?

Jacek Frątczak o Jarosławie Hampelu

Dziś miała się odbyć kolejna runda Grand Prix w Rydze. Intensywne opady deszczu uniemożliwiły jednak przygotowanie nawierzchni, a ponieważ niekorzystna aura się utrzymuje, turniej przeniesiono na niedzielę (godz. 14:00) do Dyneburga (łot. Daugavpils).

Autor: Marcin Pakulski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Home / Sport / Żużel / „Gdy emocje już opadną…”
„Gdy emocje już opadną…” (fot. falubaz.com)

„Gdy emocje już opadną…”

O wynikach zielonogórskiej drużyny mówiliśmy już sporo. W skrócie można powiedzieć, że standardem staje się słabszy początek w wykonaniu żółto-biało-zielonych. Stelmet Falubaz jednak w tym roku był jak lokomotywa – powoli nabierająca rozpędu. Gdy forma przyszła, drużyna była „nie do zatrzymania”. Świadczyć o tym może fakt, że w drugiej połowie rundy zasadniczej mieliśmy serię 8 meczów bez porażki. W fazie play-off było tylko troszkę gorzej – dwie wyjazdowe przegrane, ale zaledwie kilkoma punktami. Nikogo nie trzeba przekonywać, że takie statystyki stawiają siłę zielonogórzan w korzystnym świetle. Rozmawialiśmy z trenerem Rafałem Dobruckim o minionym sezonie. O to, jak szkoleniowiec Stelmet Falubazu ocenił rok 2013:

Rafał Dobrucki (trener Stelmetu Falubazu Zielona Góra)

Trudno jednak byłoby mówić o zdobywaniu mistrzowskiego tytułu, gdyby wszystkie trybiki maszyny nie pracowały, jak trzeba. Innymi słowy – żeby drużyna jeździła, muszą punktować będący w formie zawodnicy. W tej kwestii niezaprzeczalnym liderem Stelmet Falubazu był Jarosław Hampel. „Mały” tylko raz nie zdobył dwucyfrówki, poza tym był postrachem na wszystkich torach żużlowej Polski. Zaskoczeniem zatem nie jest, że wykręcił najwyższą średnią Ekstraligi. Imponująca skuteczność miała przełożenie w cyklu GP – po nieco nierównym sezonie, z wieloma wzlotami i upadkami, Hampel zdobył ostatecznie tytuł Indywidualnego Wicemistrza Świata. Najważniejsze jednak to, że wszystko obyło się bez niebezpiecznych kontuzji. Sam zawodnik nie krył zadowolenia:

Jarosław Hampel (Stelmet Falubaz Zielona Góra)

Niemały wkład w sukces drużyny miał też Patryk Dudek, którego od przyszłego roku będziemy mogli oglądać już jako seniora. „DuZers” w tym roku do swojej kolekcji tytułów dorzuci m. in.: Indywidualne Mistrzostwo Świata Juniorów, Młodzieżowe Indywidualne Mistrzostwo Polski, Drużynowe Mistrzostwo Świata Seniorów czy Wicemistrzostwo Świata Juniorów oraz oczywiście Drużynowe Mistrzostwo Polski. Taki dorobek, jak na 21-latka, musi robić piorunujące wrażenie. Patryk walczył jak równy z równym tak z juniorami, jak i z seniorami, nierzadko odnosząc widowiskowe zwycięstwa. Nie powinniśmy mieć zatem obaw odnośnie przejścia młodego zawodnika w dojrzały żużlowo wiek. Sam „DuZers” mówi skromnie o swoich i drużyny dokonaniach:

Patryk Dudek (Stelmet Falubaz Zielona Góra)

Andreas Jonsson również był liderem drużyny. Plany nieco pokrzyżowała mu kontuzja, ale Szwed ostatecznie stanął na nogi i zanotował bardzo dobre występy po powrocie na tory. Kapitan Protasiewicz z kolei jak wino – im starszy, tym lepszy. Nabiera doświadczenia i obycia z torami, łapie formę, a kiedy już jest „w gazie”, trudno z nim walczyć.

Nie możemy zapominać o pozostałych zawodnikach – na przykład o Krzysztofie Jabłońskim. „Pan Krzychu” niejednokrotnie bywał cichym bohaterem spotkań, przywożąc ważne punkty i wspierając liderów drużyny.  Nieco gorzej wygląda sprawa juniorów – Alexa Zgardzińskiego czy Kamila Adamczewskiego stać na zdecydowanie więcej. Wierzymy jednak, że wspomniani młodzieżowcy intensywnie przepracują zimę, aby od początku przyszłego sezonu prezentować dobrą formę.

Autor: Marcin Pakulski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close