niedziela , 4 Grudzień 2016
Home / Sport / Pozostałe / Pierwszy dzień Fed Cupu za nami. Polska 1:1 Szwajcaria
fot. Paweł Hekman
Martina Hingis (fot. Paweł Hekman)

Pierwszy dzień Fed Cupu za nami. Polska 1:1 Szwajcaria

Pierwsze na korcie pojawiły się starsza z sióstr Radwańskich i była liderka światowego rankingu, 34-letnia Hingis. Początek spotkania należał do krakowianki, która jako pierwsza wywalczyła przełamanie i objęła prowadzenie 3:1. Szwajcarka odpowiedziała jednak błyskawicznie i wyrównała na 3:3.

Widzowie mogli zachwycać się techniczną grą i wyrafinowaniem obu zawodniczek. Które, szczególnie w gemach serwisowych Szwajcarki, rozgrywały niezwykle długie wymiany. Najlepsza polska tenisistka po raz drugi przełamała rywalkę w ósmym gemie i objęła prowadzenie 5:3. „Miss Swiss” nie zmierzała się jednak poddawać. Wygrała następnego gema i miała cztery okazje na wyrównanie na 5:5. Radwańska wybroniła się jednak, a później wywalczyła piłkę setową, którą wykorzystała zagrywając znakomitego stop woleja.

– Pierwszy set był w moim wykonaniu bardzo dobry. Jedyne czego żałuję, to, że może w samej końcówce byłam zbyt mało agresywna. Trzeba było nie czekać na kolejny błąd Agnieszki – przyznała na pomeczowej konferencji Hingis. W drugiej odsłonie pojedynku przewaga naszej najlepszej tenisistki nie podlegała już żadnej dyskusji. Utytułowana Szwajcarka nie zdołała wygrać już ani jednego gema.

– Kluczowa była końcówka pierwszego seta – przyznała po meczu polska tenisistka. – Martina miała piłki na 5:5, ale ja zagrała wtedy swój najlepszy tenis. To dodało mi pewności siebie i w drugim secie grałam już dużo lepiej. Hingis była i nadal jest wspaniałą tenisistką, ale było widać, że od wielu lat nie rywalizuje już w grze pojedynczej. Przed meczem miałam założenie, żeby grać jak najbardziej kątowo i rozrzucać ją po korcie. Myślę, że w drugim secie zaczęło jej trochę brakować sił – podsumowała Radwańska.

Hingis pomimo porażki była zadowolona ze swojego występu. – Myślę, że szczególnie pierwszy set był dobry w moim wykonaniu – powiedziała Szwajcarka. – Miałam w tej partii szanse, których nie wykorzystałam. To się zemściło, bo ona nie oddaje nic za darmo. Zagrała wtedy swój najlepszy tenis. Ona najlepiej gra w najważniejszych momentach i dzięki temu była już wiceliderką rankingu. Po pierwszej partii Agnieszka wyraźnie się rozluźniła, zaczęła grać dużo lepiej i później nie miałam zbyt wiele do powiedzenia – podsumowała druga rakieta Szwajcarii.

Urszula bez punktu

W ślady starszej siostry nie poszła niestety Urszula Radwańska. Timea Bacsinszky podobnie jak przed miesiącem w Monterrey, okazała się lepsza od krakowianki. Druga rakieta Polski nie miała żadnej szansy na przełamanie podania rywalki i przegrała 6:2 6:1.

Według młodszej z sióstr Radwańskich to właśnie bardzo dobry serwis Szwajcarki, był kluczowy dla przebiegu meczu. – To było dla mnie bardzo trudne spotkanie, bo Timea zagrała świetnie. Grałyśmy ze sobą w Monterrey, ale wtedy ona nie serwowała aż tak dobrze. Tym razem w jej gemach serwisowych byłam po prostu bezradna. – Urszula Radwańska pomimo porażki nie traci wiary w końcowe zwycięstwo polski. – Jutro będzie nowy dzień i nowa rywalka. Bez względu kto pojawi się na korcie, jestem gotowa do walki i dam z siebie wszystko – zapewniła reprezentantka Polski. Słowa Polki potwierdzają meczowe statystyki, według których Szwajcarka oddała przy swoim serwisie jedynie trzy punkty w pierwszym i osiem w drugim secie.

– Dziś wieczorem podpowiem parę rzeczy Martinie – mówiła na konferencji Bacsinszky i od razu zarzekała się, że nie wie oczywiście czy Martina będzie w niedzielę grała singla…

Według planu w niedzielę w Zielonej Górze jako pierwsze na korcie pojawią się Agnieszka Radwańska i Timea Bacsinszky, a później Urszula Radwańskiej i Martina Hingis. Na koniec zaplanowana jest gra podwójna z udziałem Alicji Rosolskiej i Klaudii Jans-Ignacik oraz Hingis i Bacsinszky. Na godzinę przed każdym z meczów kapitanowie obu reprezentacji mają jeszcze możliwość zmiany w pierwotnie zapowiedzianych składach. Mecze rozpoczynają się o 12.00; transmisja w Polsat Sport News.

Bilety do kupienia na stronie www.abilet.pl

Autor: Paweł Hekman / źródło: pzt.pl

Like
Like Love Haha Wow Sad Angry

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close