niedziela , 4 Grudzień 2016
Home / Sport / Piłka Nożna / Cud nie przyjdzie sam
fot. www.sxc.hu
(fot. www.sxc.hu)

Cud nie przyjdzie sam

Najprostsza odpowiedź jest taka, że ma czekać. Dlaczego jednak jesteśmy gorsi od czołówki europejskiej? Dlaczego Niemcy mogą grać do połowy grudnia, a z końcem stycznia znów biegają po murawie?

Przecież to nasz sąsiad, klimat praktycznie taki sam, jest tylko jedna różnica. Różnica, która decyduje o wszystkim. Tak, tak, to stadiony. Z jednej strony nowiutkie obiekty z Allianz Arena na czele kontra nasza miernota. „Dobre, bo polskie” dawno wyszło w tym przypadku z użycia.

Za cenę biletu u nas kupujemy metry wiatru, litry deszczu kapiącego na głowę i brudne siedzenie. Tylko po co nam siedzenie, jak i tak często trzeba wstać, bo wszystko zasłania wysoki do nieba płot. Z czym do ludzi, z czym do Europy? Ano, z Euro za trzy i pół roku.

Jak mamy doganiać czołówkę, skoro prawie dogoniła nas Afryka?

U nas, w Polsce, akcja „budujemy stadion” ma wymiar krajowy. Wystarczy projekt, a już szczycimy się, jakie to cudo będzie za chwilę stało w miejscu ogródków działkowych. Ogródki niestety stoją do dziś, a działkowcy zebrali jesienne plony i już szykują się do sezonu letniego. Gdzie w tym wszystkim miejsce na normalność?

W planach są stadiony, które, nie oszukujmy się, w Europie są w każdej większej wiosce. Tam nikt nie mówi głośno, że w małym Hoffenheim w Niemczech buduje się obiekt na ponad trzydzieści tysięcy widzów. Dlaczego? Bo na zachodzie to norma, u nas jest to prawdziwy cud. Nie zdążymy nic postawić, a już księża wyciągają kropidła. No bo przecież cud nie przyjdzie sam.

Na cud liczą również wszystkie osoby związane z zielonogórskim środowiskiem piłkarskim. Brak pieniędzy to w Lechii nie nowość. Może dlatego nic się z tym nie robi? Miasto woli opłacać sportowców, którzy z Zieloną Górą mają tyle wspólnego, co Sahara ze śniegiem.

Żużel to zaciąg obcokrajowców, którzy biorą co im się należy i jadą dalej

Spójrzmy:Gdyby zabrakło pieniędzy, to ilu z nich pozostałoby w klubie? Pewnie nikt, bo gwiazdy nie będą pracowały „charytatywnie”. Z koszykówką było inaczej. Do czasu.

Zrezygnowano z budowania zespołu w oparciu o wychowanków i wynik mówi sam za siebie. W Lechii o obliczu zespołu decydują chłopcy, którzy „siedzą” w zielonogórskim środowisku od lat. Zazwyczaj od szkoły gimnazjalnej. Gdyby im nie zależało to dawno by się spakowali i wyjechali, bo przecież grają za darmo, za przysłowiową paczkę chipsów.

Mimo że runda się zakończyła i trwa „sezon ogórkowy”, oni nadal trenują żywiąc się obietnicami, w które wierzy już chyba tylko prezes Wontor. Dla niego to jednak chleb powszedni, bo dobry polityk ma z obietnicami wiele wspólnego.

Autor: Kamil Kolański

Like
Like Love Haha Wow Sad Angry

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close