Home / Sport / Koszykówka / Wielki Zastal na Mikołajki
fot.
(fot. )

Wielki Zastal na Mikołajki

Według założeń, Zastal miał podtrzymać dobrą passę zwycięstw. Po wygranej u siebie z Siarką Tarnobrzeg i udanym wyjeździe do Rzeszowa, kibice oczekiwali, że Zastal po powiedzeniu „a” i „b”, pokusi się także o „c”. Fani zielonogórskiej koszykówki już przed meczem zapowiadali, że zrobią wszystko, co w ich mocy, aby pomóc swoim ulubieńcom. Sytuacja wyglądała tak: kibice przygotowali wspaniałą oprawę, organizatorzy ciepłe przywitanie i łakocie rozdawane prze Mikołaja, a Intermache Zastal po prostu zagrał efektowny i skuteczny mecz. Dodatkowo, przed meczem minutą ciszy uczczono pamięć zielonogórskiego mentora koszykówki, byłego Rektora i profesora UZ, Leona Probużańskiego.

Zielonogórzanie zaczęli bardzo zmobilizowani, szybkie wymiany kończyły się punktami. Dodatkowo, poprawna gra w obronie doprowadzała do tego, że Sokół przez pierwszych kilka minut nie mógł zdobyć punktów. Przerwa na żądanie trenera gości, Dariusza Kaszowskiego wybiła zastalowców z rytmu, ale zamknęli kwartę wynikiem 14:8.

W kolejne części gry przebudził się Sokół i po trafieniu Pisarczyka zza linii 6,25 m goście tracili do Zastalu już tylko trzy punkty. Gospodarze jednak dopiero łapali rytm gry, który objawił się w pełni w kolejnych minutach meczu. Błyszczał Paweł Wiekiera, kroku dotrzymywał mu Chodkiewicz, ale nie stronił od błędów. Głównie przy rzutach wolnych. Rzucał je jak słynny Shaq, czyli nijak. Mimo wszystko, na kilka minut przed przerwą było 32:23. Ostatnie słowo należało do niezawodnego Wiekiery.

Zastal na druga połowę wyszedł z dużym kapitałem, zwłaszcza że według świeckiej tradycji, w tym sezonie drugie połowy zielonogórzan wyglądały marnie. Jeżeli sugerować się obrazem gry Zastalu we wczorajszym meczu, to można rzec, że zespół z Zielonej Góry wspomnianą zapaść ma za sobą. W trzeciej kwarcie na dwadzieścia dwa punkty Zastalu, Sokół odpowiedział tylko trzynastoma. Brylował Wiekiera, ponownie sekundował mu Chodkiewicz.  

W czwartej kwarcie trenerskim nosem wykazał się Tomasz Herkt. Odpowiedzialność za rozgrywanie oddał Kalinowskiemu, a ten być może ukradł show dla Pawła Wiekiery. Dwudziestodziewięciolatek po powrocie z Kalisza nie zagrał dobrego meczu, ale wczoraj zmazał niekorzystny bilans. Wszędzie było go pełno, a jego alejop wykończony przez Wiśniewskiego sprawił, że w niewielkiej uniwersyteckiej hali na zachodzie Polski na chwilę zagościło widowisko rodem z NBA.

Wysoka wygrana rozgrzesza? Z racji Mikołajek Intermarche Zastal Zielona Góra może liczyć na dużą aprobatę kibiców, ale jeżeli zespół nie wygra w Sopocie to powrócą wspomnienia mizernej gry sprzed kilku miesięcy.

Intermarche Zastal Zielona Góra – Sokół Łańcut 78:51 (14:8, 20:18, 22:13, 22:12)

Intermarche Zastal: Wiekiera 24, Chodkiewicz 14, Kalinowski 10, Wiśniewski 9 , Sarzało 7, Taberski 7, M.Wilczek 3, Ł.Wilczek 2, Olszewski 2, Wróbel 0, Szepczyński 0, Rajewicz 0.

Sokół: Mroczek-Truskowski 16, T. Pisarczyk 10, Kwiatkowski 9, Dubiel 8, Kułyk 5, Balawender 3, Czerwonka 0, Kołacz 0, Szurlej 0, W.Pisarczyk 0. Autor: Kamil Kwaśniak

Like
Like Love Haha Wow Sad Angry

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close