Home / Sport / Koszykówka / Tak blisko, a tak daleko – Stelmet przegrywa [aktualizacja mp3]
Stelmet Zielona Góra vs. Galatasaray Stambuł (fot. Wojciech Góralski)

Tak blisko, a tak daleko – Stelmet przegrywa [aktualizacja mp3]

Kibice, którzy przybyli do hali zielonogórskiego CRS-u nie mają czego żałować. Euroligowy pojedynek stał na bardzo wysokim i wyrównanym poziomie, a zawodnicy obu ekip uraczyli fanów prawdziwie emocjonującym widowiskiem.

Miało być piekło w Zielonej Górze i było. Tuż przed pierwszą syreną tradycyjnie wszyscy kibice powstali i z całych sił dopingowali swoich ulubieńców. A ci odpłacili się ogromną walecznością od samego momentu rzutu sędziowskiego. Pierwsze punkty dla gospodarzy zdobył Vladimir Dragicevic, który tym samym zaznaczył jego wielką chęć do gry. Potwierdził ją w kolejnych akcjach broniąc własnego kosza. Cała kwarta obfitowała w mnogość ofensywnych akcji, a duet Łukasz Koszarek i Christian Eyenga znów zafundowali kibicom akcję zakończoną wsadem. Świetnie mecz rozpoczął Erwin Dudley, który dla Stambułu zgromadził aż 10 oczek w ciągu 10 minut. Po tym czasie na tablicy widniał wynik 22:25.

Po przerwie elektryzującą szarżę rozpoczęli gospodarze. „Zastalowcy” po osobistych Przemysława Zamojskiego i dwójce Koszara tracili tylko 2 punkty. Wtedy znów coś się zablokowało w trybikach Stelmetu i Galatasaray odjechał na 26:35. Na parkiecie pojawił się Erving Walker, który dał kolegom sygnał do ataku. Rozgrywający gospodarzy najpierw oddał rzut za trzy, po czym szybko wrócił do obrony, przejął piłkę i zdobył 2 pkt. Przez kilka minut w hali CRS byliśmy świadkami prawdziwego festiwalu przejęć, zbiórek i ciekawych akcji pod koszami. To starcie zakończył rezultat 36:43.

W trzeciej odsłonie od początku zielonogórzanom brakowało skuteczności. Z kolei Turcy wykorzystywali wszystkie potknięcia gospodarzy. Przy stanie 36:47 Dragicevic natchnął zielonogórzan do kolejnej pogoni. Po jego punktach, efektownym wsadem uraczył fanów Przemek Zamojski, a Koszar dorzucił fenomenalną trójkę. „Hej Zastal kosz” rozbrzmiewała w całej hali. Tymczasem mistrzowie Turcji znów złapali oddech i zaczęli odjeżdżać Stelmetowi. Na parkiecie kolejne minuty rozgrywał Erwin Dudley, który po trzeciej kwarcie miał już 21 punktów. Ochoczo pod koszem walczył także Pops Mensah-Bonsu. W lekkie zdziwienie wprowadził wszystkich trener Michailo Uvalin desygnując do walki Michała Kucharka. Warto zaznaczyć, że jednocześnie ławkę nadal grzali Aaron Cel i Kamil Chanas. Panowie z tej perspektywy oglądali mecz już do samego końca. W trakcie tej części spotkania na trybunach pojawiła się grupka z szalikami i flagami Galatasaray Stambuł. Zadowoleni z wyniku, dopingowali turecką drużynę ze wszystkich sił.

Nieprawdopodobne emocje towarzyszyły nam podczas odsłony numer 4. Gospodarze znów poczuli wiatr w żaglach i wywołali na parkiecie prawdziwy sztorm. Po osobistych i trójce Przemka Zamojskiego Stelmet znów przegrywał tylko dwoma oczkami. W tym momencie scenariusz się powtórzył. Goście zaczęli odskakiwać, a do tego wszystkiego Christian Eyenga zebrał 5 faul, co oznaczało jego koniec gry. Ważne punkty spod kosza zdobył Dragicevic, a nieocenione szarże Walkera wyprowadziły zielonogórzan na prowadzenie. Przy stanie 73:72 w CRS-ie rozpoczęła się prawdziwa wojna. Trenerzy brali czas za czasem, a koszykarze dosłownie wyrywali sobie piłkę z rąk. Po rzutach wolnych Mensach-Bonsu gospodarze przegrywali 1 punktem i byli w posiadaniu piłki. Niestety jednak większym skupieniem wykazali się goście i to oni na kilkadziesiąt sekund przed końcem powiększyli dorobek do stanu 75:78. Na 3 sekundy przed końcem to Stelmet rozgrywał akcję. Jedynym rozwiązaniem był rzut za trzy, którego podjął się Łukasz Koszarek. Ostatecznie piłka minęła obręcz, a w hali zapanowała nieprawdopodobna cisza. W oczach kibiców i zawodników pojawiły się łzy. Tak oto realne marzenie o zwycięstwie pękło jak bańka mydlana.

Kolejna szansa przed zawodnikami z Zielonej Góry już 15 listopada. Wtedy to zagrają w Pireusie z miejscowym Olimpiacosem. Wcześniej, w Dzień Niepodległości, koszykarzy czeka podróż do odległego Radomia.

Stelmet Zielona Góra vs. Galatasaray Liv Hospital Stambuł 75:78 (22:25, 14:18, 16:18, 23:17)

Zielona Góra: Zamojski 17, Walker 17, Dragicević 13, Brackins 10, Koszarek 8, Eyenga 8, Kucharek 2, Sroka 0, Barlow 0, Hrycaniuk 0.

Stambuł: Dudley 21, Mensah-Bonsu 15, Arroyo 11, Gordon 10, Erceg 7, Domercant 7, Guler 5, Macvan 2, Koksal 0, Arslan 0.

A tak sportowe emocje przeżywali reporterzy Radia Index: Łukasz Ostrowski i Wojciech Góralski. 
Przeżyjmy te emocje jeszcze raz. Zapraszamy na ostatnie minuty czwartej kwarty. 

Komentatorzy Radia Index zdzierają gardła- ostatnie minuty meczu Stelmet – Galatasaray

[%]php%gallery%953[%]  

Autor: Wojciech Góralski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close