czwartek , 8 Grudzień 2016
Home / Sport / Koszykówka / Stelmet wygrywa z Panathinaikosem
fot. Łukasz Ostrowski
Stelmet wygrywa z Panathinaikosem (fot. Łukasz Ostrowski)

Stelmet wygrywa z Panathinaikosem

Stelmet wszedł w spotkanie z piorunującą mocą, wpadało prawie wszystko co grali nasi, goście konsekwentnie grali pod kosz i szybkie kontry. Grecy nie zasypywali jednak gruszek w popiele i szybko dopasowali się do rytmu Mistrzów Polski. Po pięciu minutach gry gospodarze złapali chwilowy zastój, który na szeczęście nie okazał się bolesny w skutkach, 19-15, po pierwszej kwarcie.

Początek drugiej kwarty to szybki odjazd Stelmetu na 9 punktów po dwukrotnym  trafieniu Szewczyka za trzy. Panathinaikos ewidentnie stanął i trener gości szybko przywrócił na parkiet pierwszą piątkę. To jednak nie pomagało, bo w 15 minucie meczu gospodarze wyszli na 12 punktowe prowadzenie. Pod koniec kwarty przyjezdni odrobili część strat  ale na boisku lepsze wrażenie sprawiali miejscowi. Stelmet wygrał pierwszą połowę 40:33.

Po przerwie Grecy usprawnili swoje szyki obronne i z minuty na minutę niwelowali straty. Stelmet za to popełniał dużo prostych błędów, przede wszystkim fauli. Miejscowi powrócili do gry po trafieniach Reynoldsa i Ponitki, uciekając na 8 oczek przewagi.

W ostatniej kwarcie przyjezdni z akcji na akcję niwelowali przewagę gospodarzy, w 35 minucie nastało wielkie zamieszanie z powodu błędnej decyzji sędziów po której trener Filipovski otrzymał faul techniczny, po tym epizodzie Panathinaikos był o 3 punkty za Stelmetem.  Gospodarze dzielnie bronili ale w ataku maszyna zacięła się i nic nie wpadało. 38 minuta i remis, scenariusz robił się coraz czarniejszy, Koszarek brał na siebie ciężar gry, celna trójka i odskakujemy na pięć punktów a czas płynął, wolno, za wolno. Ostatnie sekundy, gra o jeden kosz i w końcu wygrali! 71:68

Wszyscy zaczęli się zastanawiać, czy Stelmet sprosta wyzwaniu i dowiezie korzystny wynik do końca, już w pierwszym meczu z Żalgirisem oglądaliśmy podobny scenariusz i wtedy się nie udało. Tym razem przyszła pora na pierwszą wygraną w Eurolidze w sezonie 2015/16

Autor: Łukasz Ostrowski

Like
Like Love Haha Wow Sad Angry

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close