czwartek , 8 Grudzień 2016
Home / Sport / Koszykówka / Plotka wyleci wróblem, a wraca wołem
fot. internet
Quinton Hosley ostatnio nie błyszczy formą jednak klub wobec niego wykazuje sie dużą cierpliwością (fot. internet)

Plotka wyleci wróblem, a wraca wołem

Burza wokół zawodnika Stelmetu rozpętała się wczoraj około godziny 20. Do informacji publicznej wyciekła "informacja" na temat zerwania obowiązującego kontraktu Hosley'a. Rzetelnie niesprawdzona i niepotwierdzona treść szybko stała się najbardziej rozchwytywaną przez lokalne i ogólnopolskie media. Z ckliwej sensacji zrodziły się kolejne spekulacje i domysły przez co klub podobno nie odpowiadał na telefony dociekliwych. Dziwne…za pierwszym podejściem w godzinnach szczerze porannych telefon odebrał Rafał Rajewicz, na pytanie o ważność kontraktu Ho odpowiedział – Jeszcze dziś klub wyda oficjalnie oświadczenie dotyczące kontraktu Quintona – gdzie tu mowa o rozwiązaniu umowy ? Na łamach portalu internetowego Gazety Lubuskiej prezes Rafał Czarkowski zdementował wszystkie plotki na temat odejścia Hosley'a. Prawdą jest, że amerykanin od wielu tygodni sprawia wrażenie będącego daleko po za parkietem koszykarskim, a to znacznie obniżyło jego notowania w oczach kibiców jak również zarządzających klubem. Brnąc dalej można łatwo domyślić się, że spore grono osób nie chce już oglądać poczynań nowojorczyka w barwach Stelmetu, a co niektórzy chcieliby przyspieszyć jego wyjazd z Winnego Grodu. Pewne sprawy umrą jednak śmiercią naturalną prędzej czy później. 

Rafał Czarkowski jest zniesmaczony zaistniałą sytuacją

O odejściu Marcina Sroki na pewno nie napiszemy bo Sroczi na naszej antenie wyraził chęć pozostania w Zielonej Górze na dłużej.

Pojawia się tylko pytanie jaki ma sens szarganie reputacją klubu dopiero co zbierającego doświadczenie zarówno sportowe jak i organizacyjne? Na dążenie do czystego profesjonalizmu, a nie już posiadanie go potrzeba sporo czasu. Najpierw mówi się o klubie jako beniaminek jako nieopierzony świeżak, a później stawia się go w świetle iście doświadczonego i wytyka najmniejsze potknięcie. To, że media miały dostęp do szatni zawodników podczas Eurocup nie oznacza, że do tej szatni można się nadal ładować z buciorami. Puchary europejskie są już za nami, a szatnia jest dla zawodników, nie dla ludzi spoza niej. Jak chce się wiedzieć co ma miejsce wewnątrz zespołu trzeba było targać przez kilkanaście lat torbę po kilka razy w tygodniu, zostawić trochę zdrowia na parkiecie i zapracować na taki przywilej.

Autor: Jan Ratajczak

Like
Like Love Haha Wow Sad Angry

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close