niedziela , 22 Styczeń 2017
Home / Sport / AZS / Horror dla AZS-u [siatkówka]
AZS UZ Zielona Góra - Victoria Wałbrzych (fot. Wojciech Góralski)

Horror dla AZS-u [siatkówka]

Podopieczni Tomasza Palucha po ostatnim meczu w Obornikach zapowiadali, że czują się bardzo silni. Podczas spotkania z Gwardią Wrocław potwierdzili swoją wartość na parkiecie. Mikołaj Mariaskin po spotkaniu stwierdził, że był to najlepszy mecz od lat, w wykonaniu zielonogórskiego zespołu.

W pierwszym secie lepiej rozpoczęli zawodnicy z Wrocławia. Ich przewaga często oscylowała w okolicach 3 punktów. W końcówce zielonogórzanie nabrali wiatru w żagle i po kilku świetnych akcjach zbliżyli się na remis 18:18. Zagrania punkt za punkt towarzyszyły nam aż do stanu 23:23, kiedy to gospodarze postawili kropkę nad „i”, wygrywając 25:23.

Druga odsłona była odzwierciedleniem pierwszego seta, tylko tym razem na korzyść wrocławian. Początek partii należał do gospodarze, jednak z każdą kolejną zagrywką, to goście budowali przewagę, kończąc seta 25:23.

Trzecia odsłona wykazała sporą zadyszkę Akademików, którzy momentami przegrywali nawet 7 punktami. Mimo przebudzenia w końcówce, AZS uległ 17:25.

Czwartą część gospodarze rozpoczęli od mocnego uderzenia. Na zagrywce brylował Roman Kaczurowski, z kolei w barwach Gwardii wyróżniał się Piotr Hernik. Patrząc jednak przez pryzmat całego spotkania, wszyscy zawodnicy dziś dali z siebie ponad 100 % na parkiecie. W połowie czwartego seta goście wyskoczyli na 19:15. Tomasz Paluch nie zwlekał i zaprosił zawodników na krótką przerwę, po której w oczach gospodarzy znów pojawił się ogień. Set został zwieńczony wynikiem 25:23.

Tie break był prawdziwą przystawką tego emocjonującego spektaklu. Od początku mocne tempo narzucili wrocławianie, którzy próbowali odskakiwać na 2 punktowe prowadzenie. W końcówce jednak więcej szczęścia mieli gospodarze, którzy skutecznie wykorzystywali błędy rywali. Piąta partia zakończyła się rezultatem 15:13.

W całym spotkaniu wiele nerwowości wprowadziły decyzje sędziowskie, po których zawodnicy często łapali się za głowy. Ostatecznie jednak nie wypaczyły one widowiska i sportowego ducha.

Mikołaj Mariaskin – AZS

Roman Kaczurowski – AZS

Autor: Wojciech Góralski, Krystian Machalica

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close