niedziela , 11 Grudzień 2016
Home / Kultura / Pozostałe / Smaki Zielonej Góry – herbaciarnia W poszukiwaniu straconego czasu
(fot. )

Smaki Zielonej Góry – herbaciarnia W poszukiwaniu straconego czasu

Herbaciarnia – Galeria
W poszukiwaniu straconego czasu
ul. Mariacka 5

Fascynacje literacko-herbaciane
Wspominałam kiedyś o moich upodobaniach do nadrabiania lektury w zacisznym kącie kawiarni. Słodkim odprężeniem po dołująco-wyczerpującym tygodniu jest dla mnie książka, ciastko i dobra kawa. Albo herbata! Dla miłośników gatunku sensacyjna zielona, romantyczna biała lub czerwona rodem z horroru. W swe skromne progi zaprasza eteryczna herbaciarnia „W poszukiwaniu straconego czasu” – nęci egzotycznymi aromatami i wyrafinowanym, acz przytulnym wnętrzem. Kto choć raz da się uwieść jej nieprzeciętnemu klimatowi, zostanie odmieniony na zawsze – to jak inicjacja i wstąpienie na zupełnie nowy poziom estetyki.

Filiżanka pełna smaku
Wiecie, że słowo filiżanka reprezentowało kiedyś Polskę w konkursie najpiękniejszych wyrazów? Ale do rzeczy! Na świecie musi istnieć chyba z milion rodzajów herbaty i możecie być pewni, że w menu tej herbaciarni znajdziecie większość z nich. Podawane są w niewielkich dzbanuszkach w filcach, tak w sam raz na duchową ucztę dla dwóch osób. Mam kilka swoich faworytów. Na zimę na przykład – rozgrzewająca i pokrzepiająca Cynamonowa albo Zimowy Czar z goździkami. Na lato – tu już zupełnie inna bajka – zielona mrożona z mango i miętą. Zapewniam, że każdy miłośnik herbaty znajdzie tu coś dla siebie. Warto też się skusić na absolutnie genialny orzechowiec, sernik albo nawet jabłecznik z lodami! Jednak istna atrakcja to letnie truskawki z bitą śmietaną, ubitą chwilę wcześniej na zapleczu.

Dla ciała i dla ducha
To miejsce ma naprawdę niespotykany czar i urok. Tu rzeczywiście można odnaleźć utracony, zagubiony gdzieś po drodze czas, zupełnie się zapomnieć i odżyć. Smaki i aromaty z każdego zakątka świata zachwycają egzotyką i wyrazistością, a domowe, rozpływające się w ustach desery smakują jak te babcine. Zdecydowanie nie ma takiego drugiego miejsca w Zielonej Górze, a jeśli jest, to proszę mnie uświadomić, bo nie chciałabym dłużej żyć w pysznej ignorancji. Kilka wskazówek dla studenckiej trzódki – kiedy świat wydaje wam się bardziej szary niż zwykle, zabłądźcie za naszą Norwidowską bibliotekę, a znajdziecie wszystko, czego potrzeba na poprawę humoru. Enjoy!
 

Autor: Anna Nadstoga (anna.nadstoga@o2.pl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close