niedziela , 4 Grudzień 2016
Home / Kultura / Pozostałe / Rozważania na temat punktu G
fot.
(fot. )

Rozważania na temat punktu G

W związku z moją nieodpartą skłonnością do analizowania,  zapisanych czy zwerbalizowanych charakterystycznych myśli zastanowiłam się, kto jest autorem tego żartobliwego hasła, zdania  mającego na celu wywołanie określonej reakcji: uśmiechu, zgorszenia, protestu…

Napisane zapewne  przez kogoś z abstrakcyjnym i specyficznym  nieco poczuciem humoru, może budzić wiele – często absurdalnych – myśli. Pierwsze, co przyszło mi do głowy to niewybredne dość spostrzeżenie – ot, kolejna miłośniczka seksu analnego.

Po chwili jednak przypomniałam sobie, że "punktem G" nazywa się również potocznie, gruczoł krokowy u mężczyzn, z racji odczuwania przez niektórych przyjemności przy wprowadzaniu ciała obcego do odbytnicy. Więc być może ekshibicjonistyczny wyznawca wprowadzający nas w szczegóły swojej anatomii jest mężczyzną. A może to właśnie feministka (z dowcipów oczywiście), utożsamiana z babochłopem, którą żaden mężczyzna się nie interesuje, przedstawiła swój pogląd na nieustanne zasypywanie nas wiadomościami na temat punktu rozkoszy i instrukcjami jak ów punkt zlokalizować.

Albo na przykład mąż, któremu żona podsuwa poradniki z zaznaczonymi zakreślaczem wersami, dotyczącymi stymulacji tegoż obszaru i odpowiedziami na pytanie – jak osiągnąć orgazm pochwowy? Student – zadowolony z żartobliwego zdania, które wpadło mu do głowy? Babcia w berecie z moheru na znak protestu przeciwko artykułom traktującym o seksie w prasie popularnej? (Tu natychmiast wyobraźnia moja zaczyna działać intensywniej. Pojawia się obraz staruszki złośliwie wykrzywionej, siwe włoski, fioletowy berecik, okularki, zydelek, na którym stoi dzierżąc w dłoni spray). Babciu moja kochana – przepraszam i inne babcie też!

I tylko jedna rzecz przeraża, że wandal ten zniszczył ciężką pracę malarzy odnawiających całkiem niedawno ściany bloku. Stąd mój apel. Graffiti – Tak, ale w miejscach do tego wyznaczonych!

Ps: Dziś dopisano: Punkt G, to ja mam w dupie – bo przecież liczy się wnętrze

Autor: interia360.pl / Nina Turkiewicz

Like
Like Love Haha Wow Sad Angry

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close