Home / Kultura / Pozostałe / Misja na Czarny Ląd.
(fot. )

Misja na Czarny Ląd.

Jak wskazuje sam tytuł na scenie pojawiły się ssaki, ptaki, owady, czworonogi, dwunogi, dzikie, domowe.    Skaczące małpy, ćwierkające papugi, biegająca świnka.
 
Sztuka podzielona jest na dwa akty, a już od pierwszych słów wypowiedzianych na scenie wywołuje uśmiech. Dwa akty, dwie różne scenerie. Pierwsza to gabinet lekarski- swoją drogą doktora Dolittle, druga natomiast świetnie oddaje klimat dżungli. Obie naprawdę dopracowane.
Spektakl opowiada historię Jana Dolittle, który leczy chore zwierzęta, poznaje ich mowę i bez problemu może porozumieć się z każdym z nich. I to w zasadzie one są tu głównymi bohaterami. Wkrótce następuje rzecz nieunikniona- Jan Dolittle staje się największym lekarzem, a zarazem przyjacielem wszystkich zwierząt. Z nimi wyrusza m.in. na misję ratunkową do Afryki…
Wojciech Brawer, grający główną rolę świetnie prezentuje się jako doktor Dolittle. Zwierząt jest tak dużo, a każde z nich ma coś w sobie, natomiast moją szczególną uwagę przykuła świnka Geb Geb. Aktorka od początku do końca wygrała swoją rolę. Cały spektakl przebiera nóżkami i ani na chwilę nie zgubiła kroku. Nie gorsza była małpa Czi Czi. Aktor, któremu przypadła ta rola zachowywał się jakby dopiero zszedł z drzewa.
Wielkie brawa należą się Elżbiecie Terlikowskiej za stworzenie plejady efektownych kostiumów. Przecudowne, kolorowe, widoczne, a przede wszystkim oddające zwierzęcy klimat. Spektakl sam namawiania do bujania, gdyż bohaterowie śpiewają, przekazując tym samym ważne życiowe wartości. Piosenki są m.in. o tym, by zawsze być sobą, szanować się wzajemnie a przede wszystkim pomagać. Jedna rzecz mnie rozczarowała. Mianowicie bardzo liczyłam na choreografię, o której tak wiele słyszałam. Sama z resztą miałam okazję porozmawiać z Maćkiem „Glebą” Florkiem, który był za nią odpowiedzialny. Do końca nie wiem co chciałam zobaczyć, natomiast nie powaliły mnie tańce i niby trudne układy. Nie wiem czy winni są aktorzy, którzy nie do końca wytańczyli to, co było zaplanowane czy po prostu odpowiedzialność leży po stronie choreografa.
Summa summarum to barwne, zabawne widowisko. Ja wybrałam  się z ciekawości, mimo, że to spektakl przeznaczony dla najmłodszych i polecam każdemu. Warto, pomimo naszego szybkiego trybu życia wybrać się na tę sztukę. Przenieść w świat bajki, uśmiechnąć i docenić prosty przekaz, o tym, co tak naprawdę w życiu ważne. Prosty, ale jakże prawdziwy.

Zwierzęta doktora Dolittle macie okazję zobaczyć 15-stego, 16-stego i 17-stego lutego o 10:00. A w najbliższym tygodniu zapraszam na „Gracza” i „Annę Kareninę”.

Autor: Marika Adamska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close