poniedziałek , 5 Grudzień 2016
Home / Kultura / Pozostałe / Kabarety strzeżcie się. Stand-up idzie.
fot.
(fot. )

Kabarety strzeżcie się. Stand-up idzie.

Abelard zmierzył się jako pierwszy. Strzelał dowcipami celnie i gęsto. Głównie rasistowskimi i głównie na swój temat. W końcu jak sam powiedział z jego gębą pakistańskiego hodowcy bydła są tylko same problemy. Po nim Katarzyna, która swoim monologiem solidaryzowała się z “babeczkami”, a dowalała płci męskiej. Dostało im się za wszystko: brak cierpliwości na zakupach, chrapanie, lenistwo i nadużywanie “obojętne” w kwestii wyrażania własnego zdania. Żeńska część publiczności szalała, męska mężnie znosiła te “drobne” uszczypliwości. Na koniec wyszedł ten, który nazywany jest jednym z prekursorów stand-upu w Polsce – Kacper Ruciński. I się zaczęło. Żarty rzucane mimochodem, jakby od niechcenia, ale ciężkiego kalibru. Tematy jak na prawdziwego standuppera przystało te najbardziej kontrowersyjne, zaczynając od spowiedzi, a kończąc na obwąchiwaniu przez psy wiadomych części ciała. Dużo rzucania “mięchem”, bo bez tego stand-up to nie to samo, puenty niespodziewane, ale niezwykle inteligentne. Cała trójka schodziła ze sceny w towarzystwie burzy oklasków. To były dwie godziny prawdziwej stand-upowej uczty. Mocno, trafnie i bez zbednych rekwizytów. Standupperzy wiedza po co wchodzą na scenę.  Kabarety…strzeżcie się, nadchodzą czasy stand-upu.
A co o stand-upie w Polsce sądzi jego wschodząca gwiazda? Na kim się wzoruje, jak ważna jest dla niego publiczność i co myśli o kabaretach Kacper Ruciński, który postanowił udzielić krótkiego wywiadu Akademickiemu Radiu Index.
Dość łatwo było umówić się z Tobą na wywiad. Czy za parę lat, kiedy będziesz już wielką gwiazdą polskiego stand-upu równie chętnie będziesz udzielał wywiadów akademickim rozgłośniom?
Kacper Ruciński: Jeżeli tylko będzie taka możliwość, to jak najbardziej i tu “gwiazdowatość” niewiele będzie miała do czynienia.
Mówią o Tobie prekursor stand-upu w Polsce. Czujesz się prekursorem tej sztuki?
KR: W jakimś sensie na pewno, ale jednym z wielu prekursorów, którzy w tym momencie jak ja zaczęli to robić. Absolutnie nie mam monopolu na polski stand-up, ale staram się wykonywać to jak najlepiej potrafię, żeby ludzi w Polsce przekonać do tej sztuki.
Przed stand-upem byłeś jednak w kabarecie ” Nie potłucz”. Co takiego się stało, że z niego zrezygnowałeś?
KR: Okazało się, że gdzieś z tyłu głowy miałem stand-up i nawet w kabarecie go  tworzyłem.  Te skecze wyglądały trochę jak stand-up tylko jeszcze z innymi osobami. Mimo że się bardzo dobrze dogadywaliśmy z kolegami, których pozdrawiam, to nie przekładało się to na wykonywanie skeczy. Stwierdziłem, że ja po prostu muszę robić stand-up.
I co tak naprawdę Cie kręci w stand-upie?
KR: Więź z ludźmi, porównywalna z przebywaniem na imprezie, na przykład w barze. Siedzimy, pijemy piwko i sobie gadamy o różnych rzeczach. Są to często rzeczy, które mnie bolą, ale bez żadnych kurtuazji albo skrupułów mówię o nich. Używam czasami słownictwa , dotykam tematów tabu, tak jak to robimy w środowisku, swoim towarzystwie nie nazywając tego tematami tabu, bo one w towarzystwie praktycznie nie istnieją.
Teraz krótkie pytanie o idoli: Eddie Izzard (znany brytyjski standupper –  przyp. red.) czy Eddie Murphy?
KR: Eddie Izzard, z niewielką przewagą.
 Dlaczego?
KR: Eddie Izzard jest niepowtarzalny, jego humor jest niepowtarzalny. Z miliona smaczków,  które potrafi umieścić w jednym monologu można zrobić cały program stand-upowy. Jest świetnie poryty i chyba taki powinien być standupper, żeby ludzie chcieli go oglądać i słuchać.
A jakie są Twoje występy. Ile w nich jest improwizacji, a ile przygotowanego materiału?
KR: Zdecydowana większość to przygotowany materiał, natomiast improwizacja wynika tylko i wyłącznie z jakiejś imputacji ludzi z widowni. Jeżeli ktoś z publiczności będzie aktywny, to ja tę aktywność dostrzegę i nie omieszkam skomentować. Nie boję się improwizacji, natomiast sam jej raczej nie prowokuję na tę chwilę. Być może później się coś zmieni i będę miał na to ochotę.
Jak ważny jest kontakt z publicznością dla Ciebie?
KR: Najważniejszy. Nie ma chyba innej profesji scenicznej, która by tak zależała od tej więźi publiczności ze standupperem. Jeżeli publiczność go nie polubi, nie będzie go cenić i nie będzie do niej trafiać jego poczucie humoru, czy jego postrzeganie świata to nie mamy o czym mówić.
Jestem ciekawa Twojej prognozy dla stand-upu w Polsce? Jak się będzie dalej rozwijał?
KR:  Mam nadzieję, że  będzie się rozwijał szybko, sprawnie i w pewnym momencie stanie naprzeciw kabaretowi i go pokona. Kabaret w Polsce zaczął chadzać w dziwne rejony, a myślę, że stand-up jest fajną odskocznią od tego wszystkiego. W ogóle od całej tej fali kiczu, tego co widzimy w kinach, tego co widzimy w telewizji i tego co robią kabarety w większości. Wiem, że to jest trochę ideologiczne podejście i nie wiadomo czy to wyjdzie, ale ja w to wierzę, bo nic mi innego nie pozostaje. Będę z moimi kolegami standupperami i koleżankami standupperkami o to walczył.
 

Autor: Daria Kubasiewicz

Like
Like Love Haha Wow Sad Angry

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close