Home / Kultura / Pozostałe / “Café René” zaprasza!
(fot. )

“Café René” zaprasza!

Autorami sztuki, podobnie jak serialu są David Croft i Jeremy Lloyd. Historia tam przedstawiona w humorystyczny sposób opowiada losy “Café René” w miasteczku Nouvion na północy Francji. Jej właścicielem jest René Artois, który wiedzie trudne i niebezpieczne życie. Jednocześnie współpracuje z francuskim ruchem oporu (pomagając w ucieczce angielskim pilotom) i hitlerowcami (w kiełbasie przechowuje cenny obraz. Ma on zostać sprzedany po wojnie, a zyski podzielą między siebie), których oddział stacjonuje w mieście. Jeśli dodamy do tego podwójny romans z kelnerkami z jego kawiarni, który nie jest łatwo ukryć, to otrzymamy wiele śmiesznych sytuacji. A do tego wszystkiego w pewnym momencie dochodzi jeszcze plan zabicia Hitlera.

Oczywiście nie unikniemy porównania aktorów grających w spektaklu z tymi, których znamy ze srebrnego ekranu. Najlepiej według mnie wyszły postacie porucznika Grubera, który przez cały czas flirtuje z René i kapitana Bertorellego. Jan Mierzyński jako Gruber wypada znakomicie. Zastanawiam się nawet, czy w tym przypadku nie jest lepszy niż oryginał (Guy Siner). Jego pojawienie się na scenie za każdym razem budziło zadowolenie widzów. Blisko pierwowzoru jest też Cezary Żołyński, który nieźle oddaje charakter Włocha. A jego parodia Hitler, który ma przyjechać do Nouvion jest genialna i zapewnia sporo śmiechu.

Pozostali aktorzy również grają dobrze. Należy jeszcze wspomnieć o oficerze Crabtree. Artur Nełkowski, który wciela się w tego bohatera próbuje po swojemu zagrać Anglika przebranego za francuskiego policjanta. I fajnie mu to wychodzi. Sławne “Dziń dybry” nigdy chyba się nie znudzi.

Scenografia ogólnie nawiązuje do wystroju “Café René” znanego z serialu, jednak nie jest jego wierną kopią. I trochę szkoda. Zawsze lepiej by się oglądało, ale nie jest to szczególnie wielki minus.

Na początku przedstawienia czułem się trochę rozczarowany. Zabrakło mi przede wszystkim muzyki, którą wszyscy doskonale znamy z serialu. Jednak wraz z posuwaniem się akcji dalej rozczarowanie minęło. Wszystko dzięki kapitanowi Bertorellemu, który w sumie wypadł najlepiej. Jeśli będziecie mieli okazję wybrać się na ten spektakl to szczerze Wam polecam. 2 godziny dobrej zabawy murowane.

Fabuła: 8,5/10
Gra aktorska: 8,5/10
Scenografia: 8/10
Ocena końcowa: 8,5/10

Autor: Jakub Suszka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close