Home / Kultura / Pozostałe / Bezmyślny kierunek studiów
(fot. www.sxc.hu)

Bezmyślny kierunek studiów

Tak brzmi przysięga studentów. Ale czy w obecnych czasach ma ona jakąkolwiek wartość? Czy młodzi ludzie są świadomi tego, co obiecują? A może raczej świadomie krzyżują palce za plecami? Kogo mamy obarczać winą za tę sytuację?

Student dla papierka

Rozmawiam z liczną grupą studentów z różnych kierunków studiów . To, co słyszę, napawa mnie przerażeniem. Okazuje się, że większość z nich nie ma własnego pomysłu na życie. Powody, dla których zdecydowali się na dalszą naukę, są różne. – Musiałem iść na cokolwiek, by nie trafić do woja – tłumaczy mi Michał. – Rodzice są zadowoleni, że ich syn studiuje i mogą się pochwalić znajomym, a i ja nie narzekam. Semestr zabawy, kilka dni nauki przed sesją – śmieje się.

– I wilk syty i owca cała – Michał, jak wielu jego rówieśników, wybrał zarządzanie i marketing, który od kilku lat jest bardzo popularnym kierunkiem. Jak mówią: „Jeśli nie wiesz ,co wybrać, idź właśnie na to”.
Rzecz ma się podobnie z pozostałymi. Uzasadniają, że nacisk ze strony rodziców był ogromny, więc musieli wybrać coś, co będzie lekkie, fajne i przyjemne. Bo przecież nikt z nich nie ma ochoty na naukę. A może i kiedyś fakt posiadania papierka przyda się w dorosłym życiu?

18 lat nie gwarantuje dorosłości…

– Wszyscy znajomi wyjechali studiować, to przecież nie zostanę tu sama. Dobrze, że koleżanki mnie na to namówiły. Nocne zabawy i brak krytyki ze strony rodziców. Nareszcie jestem dorosła i czuję, że żyję!– chwali się Kasia.

Na pytanie, czy utrzymuje się sama, odpowiada, że od tego są rodzice. Gdy pytam, co będzie, gdy skończy studia, odpowiada, że "się zobaczy": – Prawda jest taka, że jak się nie ma znajomości, to i najlepsze studia nie pomogą. Zawsze dobre miejsca obsadzają kumplami i ich rodzinami.

Cóż, tu muszę przyznać jej rację.

Może dwa kierunki pomogą

No tak. Lecz są przecież studenci, którzy pną się w górę po trupach. Dla nich najważniejsze jest zdobycie dobrego startu, dla którego są w stanie zrezygnować z własnego życia.

W tym przypadku podatki Polaków wydają się być wydane na szczytny cel. Ale tu niestety też czeka nas zawód – większość z nich już teraz myśli o pracy za granicą, bo przecież: – Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że Polska nie zapewni mi dostatniego życia. Tu nawet ukończenie dwóch kierunków studiów oraz znajomość kilku języków, nie jest gwarancją znalezienia dobrze płatnej i satysfakcjonującej pracy –  mówi Ilona.

Chcę, ale nie mogę

Spotykam grupę energicznych i ambitnych, którzy już na starcie zostali przekreśleni. Cieszę się, że zdobywanie wiedzy jest dla nich przyjemnością. Przykro mi, bo nikt nie dał im szansy.
– Zawsze chciałam być lekarzem. Od dziecka marzyłam by pomagać ludziom – wspomina Ania.

– Już jako dziewczynka dostawałam książeczki o budowie ludzkiego ciała. Udawałam, że bracia, to moi pacjenci, a ja ich badałam i stawiałam diagnozę. Pamiętam, że sok malinowy służył nam za syrop – Ani, mimo szczerych chęci, nie udało się dostać na medycynę.

Rodziców nie było stać na prywatne lekcje chemii, biologii i fizyki. Jednak wspierają ją, jak mogą, a ona, mimo porażki, nie poddaje się: – Będę próbować w przyszłym roku. Zrobię wszystko, by moje marzenia się spełniły.

Szkoda jednak, że wielu daje za wygraną, w konsekwencji czego zaczynają studiować coś, co ich  tak naprawdę nie interesuje.

Mogę, ale nie chcę

"Pamiętaj, lekarz, prawnik i ksiądz są to jedyne zawody, które zagwarantują  Ci pewną przyszłość" – te słowa słyszało wielu z nas. Również Maciek, który pochodzi z zamożnej rodziny. Marzeniem jego ojca, adwokata, było, aby jego jedyny syn kontynuował rodzinną tradycję.

– Ojciec nie wyobrażał sobie mojej przyszłości inaczej, niż sam ją widział. Wszystko było zaplanowane. Mam zdawać na prawo, on mi pomoże. A o aplikację rzecz jasna martwić się nie muszę – wyznaje Maciek.

Wystarczyło, że Maciek by chciał. Wielu ludzi oddałoby wiele, by móc być na jego miejscu. On jednak wybrał muzykę: – To moja pasja, miłość, życie. Nie wyobrażam sobie siedzenia przy kodeksach. Wiem, że wielu nie zrozumie mojej decyzji, ale nie mogłem inaczej. To by mnie zabiło. Musiałbym się ukrywać przed kolegami z roku, by nie zostać oskarżonym, że jestem tu dzięki rodzinnym koneksjom.

Dlaczego tak jest?

Studenci – jedni dążą do tego, by coś osiągnąć, inni idą po linii najmniejszego oporu. Niektórym wystarczy sam papierek, pozostali chcą próbować swoich sił już w czasie studiów.

Często jest tak, że przyszli studenci są nieporadni, ale nie można zwalać na nich całej winy. Polski system edukacyjny nie przewiduje samodzielności jednostek. Najlepiej nie odzywać się i uczyć wszystkiego, nie będąc w niczym zbyt dobrym.

Nie dziwi fakt, że maturzyści z roku na rok mają coraz większy mętlik w głowie. Żałuję tylko, że wybitni studenci rzadko kiedy są promowani. Jeśli sami nie zadbają o siebie, skończą marnie.

I pamiętajcie: najlepszy student to student z 10-letnią praktyką, dyspozycyjnością 24h na dobę, godzący się na umowę-zlecenie za nędzne wynagrodzenie!

Autor: Źródło: www.interia.pl /akmedium

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close