niedziela , 11 Grudzień 2016
Home / Kultura / Muzyka / Umarł król. Niech żyje król!
(fot. )

Umarł król. Niech żyje król!

Otóż okazuje się, że nie usycha z tęsknoty. Zmontował na zgliszczach macierzystej formacji skład, ochrzcił go Beady Eye i wydał płytę. Z okropną nazwą, brzydką okładką i kwadratowo brzmiącym tytułem albumu nic nie odwraca naszej uwagi od tego najważniejsze – muzyki.
 
Po 17. latach Liam G. debiutuje po raz kolejny. I trudno się oprzeć wrażeniu, że robi to w podobnym stylu, jak przy okazji „Definitely Maybe” z 1994. Otwierający całość „Four Letter Word” jednocześnie w odpowiedni sposób nawiązuje do muzycznej przeszłości, jak i się od niej odcina. Oasis w XXI wieku nie nagrali tak energetycznego numeru… może jednak ten tytuł ma jakiś sens?
 
Idziemy dalej. Pogłos na wokalu i pianino w tle – John Lennon się kłania. Nie drażni to, tym bardziej, że „The Roller”, który zaczyna się w ten sposób jest jednym z najlepszym numerów na płycie. Dołącza do niego „Bring The Light”, w stylu klasycznego rockandrolla lat 60. Myślę, że każdy, komu estetyka Oasis nieobca, wie, jak brzmi ta płyta, w jakim stylu to granie. Pytaniem było: „czy jest dobrze?”. Jest.
 
Płyta trzyma poziom, jest lepsza niż ostatnia płyta Oasis i dużo lepsza, niż byłem pewny, że będzie. Na szczęście Gallagherowi nie przyszło do głowy na starość łamać system i dalej gra tak bardzo a la The Beatles, że Yoko pewnie szykuje (znowu?) pozew o plagiat. Ujmując sprawę inaczej: kto lubił Oasis dotychczas, polubi Beady Eye. Kto stracił w nich wiarę na wysokości „Be Here Now”, raczej ją odzyska. A kto nigdy ich nie trawił, również „Different Gear Still Speading” stanie mu w gardle.
 
W przyszłym roku Liamowi stuknie czterdziestka. Nie słychać tego ani trochę – granie jest energetyczne i ma więcej werwy, niż elektro-post-punkowe-indie kapelki, których teraz pełno. Trzeba oczywiście odciąć się od zaczepnych wypowiedzi lidera zespołu, że to najlepsza płyta, jaką słyszeliście. Taka z kolei nie jest. Nie jest też ani trochę odkrywcza. To po prostu brytyjskie do granic możliwości gitarowe granie z klasą.

Autor: Michał Stachura

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close