MUZYKA:

Tylko garstka ludzi…

Na koncert grupy California Stories Uncovered szedłem z małym zamętem w głowie. Przede wszystkim, jak wspomniałem, moje nastawienie do rodzimych grup jest sceptyczne. Po drugie, dane mi było zapoznać się tylko z czterooutworową, w pełni instrumentalną EPką,  przesiąkniętą klimatem dokonań grupy Mogwai. Brzmienie poprawne, kompozycje dobre, ale jakby wtórne. Sam zespół odgrażał się przed koncertem, że w żadnym wypadku wspomniane wydawnictwo nie pokazuje tego, czym są teraz. I mieli racje.

Zaczęło się od opóźnienia, gdyż klub Straszny Dwór wedle niepisanej umowy z sąsiadującym kinem Newa czeka z rozpoczęciem koncertów do momentu zakończenia seansu. Po niecałej godzinie wyczekiwania pięć osób pojawiło się na scenie. Chwycili za instrumenty i zaczęli. Znakiem firmowym California Stories Uncovered są przede wszystkim przejścia od cichych, spokojnych dźwięków do ogłuszającego hałasu. Poza Mogwai, których duch unosi się gdzieś nad kompozycjami – choć nie już tak nachalnie – słychać inspiracje grupami shoegaze’owymi, jak Ride czy My Bloody Valentine. Poza trzema gitarami, basem i perkusją panowie umiejętnie wplatają w swe kompozycje klawisze i brzmienia syntetyczne. No i najważniejsza zmiana od czasów EPki – dodanie wokalu.

Po niespełna godzinie grania panowie zapowiedzieli ostatni utwór, po którym zagrali jeszcze numer instrumentalny, następnie zeszli ze sceny. Bez przesadnych pożegnań, wzdychań, trzydziestu bisów i zagadywania publiczności, która może nie była liczna, ale szczodrze wynagradzała każdą piosenkę oklaskami.
 
To, co zapamiętałem z tego koncertu to przede wszystkim bardzo dobre kompozycje, sprawność instrumentalistów, niesamowitą ekspresję sceniczną i uczucie, że to wszystko jest w pełni szczere, że muzycy wierzą w to, co robią. Ostatnie wspomnienie dotyczy niskiej frekwencji. Niestety, występ California Stories Uncovered przyszła obejrzeć tylko garstka ludzi, jednak jestem pewny, iż wyszli oni w pełni zadowoleni – dało się to zaobserwować, gdy po koncercie pod stoiskiem z płytami i koszulkami zrobił się mały tłok. Byle więcej takich koncertów!

Autor: Michał Stachura /fot. Filip Maniuk

Zobacz więcej

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Back to top button
0:00
0:00