Home / Kultura / Muzyka / Nowe podejście
fot.
(fot. )

Nowe podejście

W muzyce Mustasch pewne elementy pozostają niezmienne: ciężkie riffy i podświadoma lub całkowicie świadoma fascynacja Black Sabbath. Z drugiej strony nie można im odmówić poszukiwań i niewielkich muzycznych eksperymentów. Już na poprzedniej płycie metalowe riffy wzbogacili o brzmienia orkiestrowe. Na „Mustasch” też są eksperymenty, ale dotyczą bardziej podejścia do muzyki niż samych aranżacji.

Z jednej strony mamy wszystko to, co już słyszeliśmy. Dajmy na to „Deep In The Woods” z riffem, który spokojnie mógłby się znaleźć na przykład na „Powerhouse”. Z drugiej strony utwór „I’m Frustrated” bardziej niż metalowy Mustasch przypomina Chrisa Cornella ze „Scream”. Możliwe, że jest to dowód na to, że zespół nie tylko poszukuje, ale i dojrzewa. Co mnie jeszcze na tej płycie zaskoczyło, to melodie i wokale Ralfa. Nie twierdzę, że dawniej nie było melodyjnie, ale wystarczy posłuchać „Damn It’s Dark” albo następnego na płycie „The Man The Myth The Wreck”, żeby poczuć różnicę w stosunku do poprzednich propozycji zespołu. Promujący płytę „Mine” to tylko kontynuacja zaskoczenia w zakresie melodyjnych refrenów.
 
Może to trochę za odważne stwierdzenie, ale wydaje mi się, że Mustasch nagrali najlepszą płytę w swojej karierze i właśnie tym krążkiem wyjdą z podziemia. „Mustasch” jest świeża i przystępna. Tak samo, ale jednak inaczej niż dotychczas. W tym paradoksie tkwi sekret tej płyty.

Autor: Łukasz Świdurski

Like
Like Love Haha Wow Sad Angry

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close