niedziela , 4 Grudzień 2016
Home / Kultura / Muzyka / JUSTIN TIMBERLAKE “The 20/20 Experience” – nasza nowa Płyta Tygodnia
fot.
Justin Timberlake "The 20/20 Experience" (fot. )

JUSTIN TIMBERLAKE “The 20/20 Experience” – nasza nowa Płyta Tygodnia

Dlaczego Justin Timberlake odsunął się od robienia muzyki w 2006? Może wiedział, że nie ma aż tyle asów w rękawie i lepiej pozostawić sprawę w sferze niedopowiedzeń? Bądź co bądź, w najlepszym wypadku był skromniejszą edycją Michaela Jacksona wypuszczoną na wiek XXI. Sukces, zbudowany na wcześniejszych dokonaniach boysbandu 'N Sync, był jednak niezaprzeczalny. Głośne były występy Timberlake'a w "The Social Network" i stworzenie historii rapu z Jimmym Fallonem, uśmiać się można było też przy podszczypywaniu Bon Iver w Saturday Night Live.

"The 20/20 Experience" jest już z nami. Rzecz to przedziwna – osiemdziesięciominutowa, wypełniona siedmio- i ośmiominutowymi formami płyta rozpoczyna się smykami a la świąteczny Sinatra. Potem dopiero wjeżdża bardziej konwencjonalny podkład, będący dopieszczoną wersją białego r'n'b, jakie znamy z "FutureSex/LoveSounds". Z tym, że i tak Justyś robi wszystko inaczej. Gdzie u konkurencji uświadczymy pojawiające się w "Pusher Love Girl" organy Hammonda? Już w otwierającym całość numerze Justyn oświadcza: będzie tak dobrze, jak było, a może jeszcze lepiej, bo inaczej.
 

Jak to bywa na najlepszych płytach pop, każdy kawałek jest potencjalnym singlem i radiowym hitem. Mi najbardziej przypadły do gustu rozedrgane "Tunnel Vision", następujące zaraz po nim, chyba najlepiej zaśpiewane w zestawie "Spaceship Coupe" z hipnotyzującym, zbasowanym syntezatorem w podkładzie, czy zbudowany na beatboksie "Mirrors" z melodią w stylu popu sprzed dwóch dekad.
 
Nie kryję, że gdy zobaczyłem niemal 80min. na liczniku, trochę się przestraszyłem. Dla porównania – "The Wall" Pink Floyd jest tylko kwadrans dłuższe. Oczywiście porównania do Pink Floyd są pod każdym innym względem nie na miejscu, ale "The 20/20 Experience" nie pozwala się słuchaczowi nudzić. Wypełniona jest równymi, dobrymi kompozycjami. Jeśli kogoś nie zraża falsecik Timberlake'a, powinien ten krążek docenić, tym bardziej, że w dobie potworów typu Nicki Minaj, Pitbulla i innych bezeceństw, dobra radiowa nuta jest szczególnie w cenie.
 
 
Wyszedł Justinowi powrót do muzyki, nie ma co. Być może przez stałą obecność jego utworów w ramówkach rozgłośni radiowych nie wszyscy zauważyli tę przerwę, siedem lat to jednak nie w kij dmuchał. Wrócić na pewno nie było łatwo, a wrócić w tym stylu – prawie nie do zrobienia. "The 20/20 Experience" wyszło mimo wszystko świetnie. Wypada tylko pogratulować.
 
Nie powinien Was zatem zdziwić fakt, że nowa płyta Justysia została naszą Płytą Tygodnia. Jej fragmenty możecie usłyszeć codziennie o 10:05 i 15:05.

Autor: Michał Stachura

Like
Like Love Haha Wow Sad Angry

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close