niedziela , 4 Grudzień 2016
Home / Kultura / Muzyka / Chłopcy hiphopowcy
fot. Wojciech Waloch
(fot. Wojciech Waloch)

Chłopcy hiphopowcy

Zbitka słów Rapgra plus pięć gorących nazw widniejących na plakacie przyciągnęło na festiwal setki fanów. Byli ludzie z samego miasta i okolic, także spoza województwa..

Przyjechałem ze swoją kobietą i znajomymi. Nie miałem problemów z biletami – opowiadał mi Tomek z Żar. Faktycznie, było ponad 10 różnych punktów dystrybucji wejściówek. Gorzej było z bramką wpuszczającą fanów na teren stadionu. Średni czas oczekiwania wynosił bitą godzinę, stad wielu fanom uciekł support rozpoczynający się o 16. Okazało się, że pierwsze miejsce wśród młodych składów zdobyli wspólnie Sheller i Słoniu.   

Po 18 na scenę weszli raperzy spod gwiazdy zwanej G-Funk. Słowem Ten Typ Mes i Stasiak z formacji 2cztery7. Nie było Pjusa, ale fani spodziewali się tego – raper leczy się po operacji. Wcale nie wydawało się, że skocznie rapujących jest tylko dwóch. Teksty trzeciego leciały z taśmy, chociaż równie dobrze DJ mógł je pominąć. Pomogliby fani, którzy zaczęli bujać się od pierwszych bitów. Rządził najnowszy album, ale warszawscy hiphopowcy na moment cofnęli się do przeszłości i przypomnieli album „Funk dla smaku”, Mes dolał też odrobinę ze swojej „Alkopoligamii”.

Po nich dalej królował rap ze stolicy. Molesta to marka i nie było osoby, która o nich nie słyszała. Co prawda z zespołem pożegnał się Wilku, ale pozostała ekipa dała czadu. Szybko zdmuchnęli kurz ze swojej płyty „Nigdy nie mów nigdy”. Album już dwuletni brzmiał nadzwyczaj świeżo i z miejsca porwał fanów. Vienio, Pelson i Włodi bawili ich przez godzinę, ale minęło to bardzo szybko. Za szybko.

Każda z gwiazd rapowała podobną ilość czasu, a trzeci wyszedł na scenę Pezet. Sprawiał wrażenie jakby mógł bawić publiczność „Noc i dzień”. Mimo że średnia wieku publiczności oscylowała wokół osiemnastki to „Seniorita” czy równie zasłużone „Re-fleksje” wywołały wrzawę. Fani od razu poznali, że oprócz świeżynek warszawski raper powraca do korzeni. Przyklasnęli, zatańczyli, wyskakali – ogólnie kupili Pezeta.

Poznański rap rządzi w Polsce – przekonywał mnie Jacek, studiujący w tym mieście. Miał chyba sporo racji, jeżeli brać pod uwagę wrzawę jaką dostał na wejście Piotr Górny, dla fanów hiphopu znany jako DonGuralEsko. Raper wielu imion, bo i na scenie wylegitymował się jako „El Polako”. Publika poznała jego nowe ego od razu, w końcu słyszała najnowszą płytę Gurala.

Dało się odczuć, że publika czekała na O.S.T.R. I doczekała się. Gwiazda wieczoru wyszła niedługo przed północą. I rozgrzała zmarzniętą publiczność. Od ostatniego bachanaliowego pobytu w Zielonej Górze nie minęło wiele. Publika stęskniła się na tyle, że przywitała łódzkiego rapera wrzawą. I podczas występu ilość decybeli płynąca spod sceny nie malała.

O.S.T.R. i reszta wykonawców udanie zagrali na festiwalu Rapgra. Ci, juz w większości ponad trzydziestoletni faceci nie wyzbyli się młodzieńczej pasji. Mes czy Stasiak lansują G-Funk, ale też nie rapują wyłącznie o alkoholu, chociaż jest głównym tematem ich tracków.  Wprawdzie teksty są bardziej dojrzale, tematy częściej umoralniające, ale bliżej im do zabawowych chłopaków z osiedla niż ułożonych wapniaków. O.S.T.R. opowiada o synku, ale nie odradza zabawy. Pozostali także nie zapomnieli o tym, że muzyka to po pierwsze rozrywka.

 

Autor: Kamil Kwaśniak

Like
Like Love Haha Wow Sad Angry

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close