czwartek , 19 Styczeń 2017
Home / Kultura / Muzyka / Bez bisów ale z polotem – relacja z ostatniego dnia 19. Przystanku Woodstock
Kaiser Chiefs (fot. Paweł Hekman)

Bez bisów ale z polotem – relacja z ostatniego dnia 19. Przystanku Woodstock

"Master of puppets", "Killing in the name", "South of heaven", "Chop Suey", "Walk", "Paranoid" i wiele innych kamieni milowych metalu – z taką setlistą o tłumy pod sceną Hunter mógł być spokojny. Chóralnym śpiewom nie było końca tak jak szaleńczym tańcom zebranego gremium. Na scenie mnóstwo gości: Maciej Januszko z zespołu Mech, Anja Orthodox czy nawet sam Jurek Owsiak, któremu Jelonek przekazał swoje skrzypce na bisowym utworze! Świetny pomysł, bardzo dobra realizacja i fantastyczna zabawa pod sceną pokazały, po raz kolejny, że takie eksperymenty idealnie pasują do Woodstocku.

Duża scena niemal pękła w szwach kiedy pojawiła się na niej kilkunastoosobowa ekipa zespołu Leningrad. Rosyjskie ska porwało tłum od pierwszej minuty. Charyzmatyczny wokal i niepowstrzymana energia udzieliła się aboslutnie wszystkim. Gołym okiem widać było więź jaką zespół nawiązał z woodstockowiczami, którzy odwdzięczali się świetną zabawą pod sceną wywołująć uśmiechy na twarzach muzyków. Leningrad w Polsce zagrał po raz pierwszy i o ich szybki powrót możemy być spokojni.

Wiele osób powtarzało, że Kaiser Chiefs to zespół pasujący bardziej do festiwalu Open'er niż do Woodstocku. Jakże mylne były ich sugestie. Brytyjski kwintet przygotował fantastyczne show. Chłopaki nie oszczędzali sił, co widać było szczególnie po wokaliście, przemoczonym do suchej nitki. "Everyday I love you less and less", "Ruby", czy "I predict a riot" – z takim repertuarem trudno dziwić się zachwyconej publiczności. Po raz kolejny nie zawiodły gardła woodstockowiczów, odśpiewujących kolejne przeboje zespołu. Z resztą nawet między piosenkami Ricky Wilson, dbał o odpowiedni poziom hałasu generowany przez publiczność. Ciekawym i miłym akcentem było wręczenie biało-czerwonego tortu, nowemu perkusiście zespołu, który świętował w sobotę swoje urodziny. Jedynym zgrzytem był brak bisu i odśpiewania "Sto lat", absolutnej tradycji Woodstocku, ale jeśli chcemy żeby Przystanek odwiedzały duże i światowe gwiazdy, trzeba się dostosować do ich zasad. Tak czy inaczej występ pełen polotu i niesamowitej energii. Szkoda, że na kolejną wizytę w Kostrzynie Nad Odrą musimy czekać 365 dni…

Poniżej znajdziecie relację z pozostałych koncertów, które odbyły się na dużej scenie 19. Przystanku Woodstock:

[%]php%news%16305[%]

[%]php%news%16280[%]

Autor: Paweł Hekman

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close