Home / Kultura / Literatura / Zbiórka [opowiadanie]
Monety (fot. Witold Barski / www.sxc.hu)

Zbiórka [opowiadanie]

Była jesień, a na dworze mocno świeciło słońce, którego ciepłe promienie czuć było na bladych twarzach. Swoją zbiórkę rozpoczęli od okolic szkoły, jednak szło im tam marnie. Wsiedli więc do autobusu i postanowili udać się do centrum miasta. Od razu poczuli różnicę. Staruszkowie, babcie przyodziane w ciepłe berety, spacerujące wraz ze swoimi wnuczkami chętnie wrzucali drobne, wygrzebane z kieszeni starych płaszczy. Uśmiechnięci młodzi ludzie, pełni energii i entuzjazmu wzbudzali zaufanie, tak samo jak znana fundacja, dla której to robili. Po kilku godzinach kwesty znużeni już trochę i zmęczeni postanowili trochę odpocząć. Wstąpili do małej i taniej kawiarni,  na roku ulicy. Zamówili trzy herbaty z cytryną i usiedli w najdalszym kącie lokalu. Postawili puszkę na stój i wpatrując się w nią zaczęli jeść zrobione do szkoły kanapki.

– Ile tam może być? – odezwał się Mariusz, przeżywając kęs razowego chleba z serem.

Pozostali milczeli przez chwilę i patrzyli przed siebie. W końcu Zbyszek złapał puszkę jedną ręką i potrząsnął nią kilka razy.

– Może być nawet ze dwie stówy. – odpowiedział z niewzruszoną miną.

– Cholera, niezła sumka. – przytaknął mu Wojtek.

Siedzieli dalej w milczeniu popijając gorącą herbatę.

– Marzy mi się nowa płyta Depeche Mode. – zaczął ponownie rozmowę Zbyszek. Matka nie chce mi dać pieniędzy.

– Też bym chciał, ale wolę nowe pastele, bawię się tym ostatnio. – mruknął Wojtek, kończąc drugą kanapkę.

Mariusz popatrzył przez chwilę na ich twarze, a później w stronę puszki.

– Idziemy do mnie na chatę. – powiedział zdecydowanie i złapał puszkę ze stołu.

Reszta jak na wydany rozkaz wstała i pomaszerowała za nim.

Siedzieli w zamkniętym pokoju Mariusza, którego ściany przyozdobione były plakatami z Bobem Marleyem. W mieszkaniu znajdowała się też jego matka, która krzątała się w kuchni i z ciekawością podsłuchiwała pod drzwiami cała podnieconą i zdeterminowaną ekipę.

– Jak się tam cholera dostać! – krzyczał zirytowany Zbyszek, trzęsąc puszkę i przewracając ją do góry dnem.

– Wyciągaj, no dalej! – wtórował mu Wojtek, poklepując go po plecach.

Pieniądze jednak łatwo wyjść nie chciały i pomimo ich wysiłku pozostawały na swoim miejscu.

– Musimy to zrobić sposobem. – powiedział Mariusz i otworzył drzwi pokoju.

– Mamo, mamo, masz może długi drut, ten do robienia swetrów? – zawołał w stronę kuchni.

Matka podeszła do niego ze zdziwioną miną.

– A po co ci drut?

– Muszę coś pilnego zrobić. Zawsze się musisz pytać? Po prostu chcę pożyczyć drut.

– Jest w szafie, obok stołu.

Po chwili szpikulec znajdował się w szczelinie puszki, a monety zaczęły wysypywać się na zieloną wykładzinę. Na twarzach chłopaków odmalował się uśmiech, podobny do tego, z którym kilka godzin wcześniej zbierali te datki. Każdy otrzymał równo po trzydzieści złotych.

Upchali pieniądze w kieszeniach i w milczeniu opuścili mieszkanie. Musieli jeszcze zdać puszkę w centrali fundacji. Czuli się niepewnie i zdawali sobie sprawę co zrobili. Bez wzruszenia jednak wkroczyli do biura i przedstawili swoją zbiórkę.

Tęga, uśmiechnięta kobieta siedząca za biurkiem spojrzała zza swoich okularów w ich oczy i złapała puszkę. Zważyła ją z rutyną w ręce i w końcu otworzyła od dołu. Zaczęła powoli liczyć rozrzucone monety.

Chłopaki stali i patrzyli na to co robi, zachowując kamienne twarze. Po kilku minutach kobieta skończyła. Zapisała wynik w swoim zeszycie i spojrzała na cała trójkę.

– Jesteście najlepsi w dniu dzisiejszym. Gratuluję panowie.

 

MARCIN RADWAŃSKI

Rocznik 1978. Urodzony w Zielonej Górze, gdzie nadal zamieszkuje. Absolwent Zespołu Szkół Budowlanych i Centrum Kształcenia Ustawicznego, z edukacyjnym epizodem na UZ. Z zawodu technolog drewna, informatyk i bhp-owiec. Pracował jako magazynier, krojczy pianki poliuretanowej, kasjer, a ostatnio jako doradca klienta w sklepie komputerowym. Wielbiciel kryminałów i literatury obyczajowej. Wolny czas lubi spędzać na lekturze, przy grach video, w kinie, a latem na rowerze, lub w piwnym ogródku. Publikował opowiadania na łamach magazynów literackich „Parnasik”, „Akant”, „Pro Libris”, oraz na stronach internetowych „Szafa”, „Mroczna Środkowo-Wschodnia Europa”, „Cegła”. Aktualnie zajmuje się pracą nad powieścią obyczajową.

Autor: Marcin Radwański

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

X

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informcji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close